6/25/2015

Eveline - Volume Celebrities

Jeszcze raz Was dziś witam :)
Siedzę właśnie z herbatką, w tle idzie kawałek Whitney . To nic,że komputer mi pada... (piszę w trybie awaryjnym niestety :/), a ja chcę przed wyjazdem jeszcze napisać parę recenzji...ech :/
No ale przejdźmy do rzeczy. Tak jak obiecałam - osobny post o Eveline Volume Celebrities.


Opis producenta:
"Maskara Volume Celebrity to pierwszy kosmetyk, który łączy w sobie właściwości tuszu do rzęs i serum odbudowującego, pozwala na perfekcyjne połączenie ekstremalnej długości, niezwykłej objętości i gęstości rzęs. Wyjątkowo perfekcyjnie wyprofilowana szczoteczka precyzyjnie rozdziela i unosi rzęsy od nasady aż po same końce, oraz zapobiega powstaniu grudek. Efekt widoczny jest już po pierwszej aplikacji, a każda następna spotęguje moc pogrubienia i maksymalnego wydłużenia do granic możliwości!
Kosmetyk zawiera specjalnie wyselekcjonowane składniki pielęgnacyjne:
- Mineralne pigmenty i naturalny Wosk Carnauba - pobudzają rzęsy do wzrostu, zapobiegają wypadaniu i łamaniu się.
- D-panthenol - odbudowuje strukturę włosa, widocznie zagęszczając i pogrubiając rzęsy.- najcenniejsze składniki z olejku Jojoba, bogatego w witaminy A, F i E - dogłębnie nawilżają, uelastyczniają i wzmacniają rzęsy."

Mój opis:
Już na wstępie zaskoczył mnie wygląd zewnętrzny tuszu - opakowanie jest w złotym kolorze z czarną czcionką. Wygląda - ujmijmy to -ekskluzywnie.Silikonowa szczoteczka jest ładnie wyprofilowana, wąska po środku, giętka. I tego chyba najbardziej się obawiałam - tej giętkości; przyzwyczajona jestem do sztywnych szczoteczek a ta w porównaniu do nich jest "miękka", ale kiedy zaczęłam nią malować rzęsty obawy zniknęły. Zaznaczyć tu muszę, że moje rzęsy wołają o pomstę do nieba - są jasne, cienkie, krótki i rzadkie :( dlatego zawsze przy wyborze tuszu kieruję się przede wszystkim opcją pogrubienia. I w tym przypadku tusz spełnił moje oczekiwania :) Przy wyciąganiu szczoteczki z opakowania tusz ładnie się na niej rozkłada, a więc a rzęsy trafia jego odpowiednia ilość, dzięki czemu unikamy efektu "obciążenia" rzęs oraz ich sklejenia. Nie pozostawia grudek. Rzęsy po pierwszym pociągnięciu stają się grubsze i dłuższe. Poniżej wstawiam zdjęcia przed/po. Każda kolejna aplikacja potęgowała efekt. Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę jest trwałość. Tusz po kilku godzinach nie osypał się ani nie było efektu "odbicia" na powiekach (którego nie znoszę, zwłaszcza jak mam cienie).

Co do zapewnień o których pisze producent, że dzięki zawartości mineralnych pigmentów i wosku Carnauba tusz ten pobudza wzrost rzęs oraz zapobiega ich wypadaniu i łamaniu - polemizowałabym, nie sądzę aby tusz który jakby nie było "obciąża" nasze rzęsy w jakiś sposób miał je zarazem stymulować, ale na pewno dzięki zawartości tych składników jak i D-panthenolu w jakimś procencie je pielęgnuje.

Na szybkiego dziś robiłam zdjęcie swojego oka bez makijażu (dlatego jest różnica w kolorze - bo robiłam przy dość ciemnym już świetle i niestety telefonem ) bo jak się okazało usunęłam poprzednie robione wtedy przed pomalowaniem rzęs, a chciałam Wam pokazać moje ubogie rzęsy:



A tak było po nałożeniu mascary (trzy pociągnięcia):


Ja osobiście jestem zadowolona z efektu, spełnia moje oczekiwania, a na dodatek cena jest bardzo kusząca.
A Wy jakich mascar używacie? Z których jesteście zadowolone? A może któraś z Was ma właśnie tą o której dziś piszę?

6 komentarzy:

  1. Nie lubię takich szczoteczek, sklejają mi rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem do końca do nich przekonana, ale ta mascara właśnie z tą szczoteczką - dała radę :) Warta spróbowania :)

      Usuń
  2. kocham takie szczotki, efekt również mi się podoba tak więc chętnie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaprysku - spróbuj może i Tobie podejdzie ten tusz. Ja osobiście za tymi szczoteczkami nie przepadałam ale coraz częściej się przekonuje. Wpierw mascara z Wibo, teraz ta. Ja już wiem że ten tusz zagości u mnie na dłużej :-)

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten tusz. Zanim dostałam do testów Rimmel Wake Me Up stosowałam właśnie Eveline Celebrites :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja a rimmela nie załapałam - zapomniałam o nim, a szkoda bo widziałam co dostały dziewczyny i fajnie byłoby przetestować i tusz i podkład :-) ale wracając do tuszu Eveline - bardzo go polubiłam :-)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne