9/23/2015

Dawno mnie nie było...

Cześć Dziewczyny!
Po przerwie czas na powrót, mam tylko nadzieję że znajdę na tyle czasu aby chociaż co dwa trzy dni coś napisać, bo z czasem u mnie od...no właśnie od lipca w sumie marnie. Między czasie co prawda starałam się Wam coś pisać, ale praca w Anglii mnie po części wykończyła, potem niby tydzień we Włoszech odpoczywałam ale przy moim małym Adhd-owcu mogłam pomarzyć o spaniu do 10 czy 11 :/ A po powrocie do Polski moja teściowa postanowiła szybko znaleźć mi zajęcie i tak 3 dni po powrocie stawiłam się w nowym miejscu pracy, i jak mam być szczera to marzę o zbliżającym się weekendzie...:)
W między czasie zrobiłam rozdanie, i tu zostałam miło zaskoczona ilością zgłoszeń - jeszcze raz Wam Dziewczyny dziękuję, a zwyciężczyni dziękuję za cierpliwość, gdyż niestety miałam małą obsuwę z wysyłką nagrody przez moje wojaże. Parę dni temu napisałam nowy post z konkursem dla Was - link - więc przy okazji zapraszam, macie jeszcze dwa dni :)
Po drodze nie obyło się bez niemiłych zdarzeń - zostałam oskarżona o kopiowanie pewnej blogerki - no cóż, w sumie sytuacja śmieszna, ale że bardzo gryzły po oczach pewną Panią moje dwa ostatnie posty postanowiłam je usunąć, i pozostawić to bez komentarza. Miałam zły humor, gdzieś się wyżyć chciałam to wyżyłam się w postach, a że źle mnie zrozumiano - no cóż - bywa.
Ale wracając do sedna, w czasie pobytu w Anglii kompletowałam Wam kosmetyki do rozdań, a skoro już jestem w Pl i nawet bez zbędnych komentarzy na lotnisku udało mi się przewieźć wszystko na dniach pojawi się post o nowym rozdaniu.
Poniżej kilka zdjęć z mojego prawie trzymiesięcznego pobytu poza krajem :)

Belgia - Ostend
Piękne portowe miasteczko o które zahaczyliśmy w drodze do Dunkierki. Co mnie zaskoczyło - w centrum miasta stoją żaglówki, małe stateczki, motorówki - wygląda to pięknie. A zszokował brak śmietników! hehe, dobre pół godziny szukaliśmy śmietnika żeby wywalić śmieci z auta :)













Po dostaniu się do Dunkierki, zapakowaliśmy się na prom, o którym wspominałam Wam w poście o lakierze Gosh. Kiedy zbliżaliśmy się do Dover ,moim oczom ukazał się piękny widok - Białe klify u jego wybrzeża - widok cudny który zapamiętam na zawsze (tak samo jak zapamiętałam piękny widok wchodzącego słońca nad Alpami Szwajcarskimi)





Po dwóch dniach spędzonych w domu, postanowiliśmy wyjść na spacer z aparatem. Oczywiście punktem docelowym stał się Big Ben o którym marzyłam jeszcze za dziecka :)
Londyn...miasto wszystkiego, ,miasto przepychu, zatłoczone, pełne ludzi którzy pędzą do przodu z teczkami w ręce i pełne turystów którzy pieją z zachwytu stojąc nad Tamizą...Londyn.













A potem już czasu było mało, praca, dom, praca, dom i tak w kółko. Mam nadzieję że będąc teraz w listopadzie uda mi się zaliczyć jeszcze kilka miejsc :)
Ale znaleźliśmy chwilkę na Richmond oraz Richmond Park - który jest uroczym miejscem w samym centrum można rzec.

Panowie Marks & Spencer :)
















I ostatnim miejscem o które zahaczyliśmy jest Kew Garden, ale jak mam być szczera - ten ogród nie przypadł mi wogóle do gustu :/ Nawet jak na maniaczkę zdjęć to nie bardzo mam wybór w nich :(







A na końcu wylądowałam w słonecznej Italii



Pewnie za jakiś czas większość zdjęć jakie zrobiłam w czasie podróży wyląduje na moim drugim blogu - annplonkaphoto .
A od jutra czas się zabrać za kosmetyczne nowinki :)

4 komentarze:

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne