1/21/2016

&& Lista NOT 2015 - czyli buble 2015 roku &&

Cześć Dziewczyny:)
Ponad dwa tygodnie temu pojawił się post z moimi ulubieńcami roku 2015, wspomniałam wtedy również, że pojawi się też druga część listy, a mianowicie ich przeciwieństwo czyli buble'15. I dziś w końcu zasiadłam, aby Wam pokazać te, które nie zachwyciły mnie w ogóle i zapewne do nich nigdy więcej nie wrócę.
Zapraszam na listę NOT 2015.
Obiecuję, że będzie krótko :)
Dużo tego nie było, chociaż były i takie produkty do których albo długo się przekonywałam, albo okazywały się takie pół na pół, a więc ni to ulubieniec ni to bubel. Jednakże powyższa szóstka sprawiła, że więcej u mnie w łazience nie zawita, dlaczego?

1. Kallos - maska Color.
Jak uwielbiam ich maski (a zwłaszcza bananową) tak niestety ta przeznaczona do włosów farbowanych nie zrobiła nic dobrego. Maska obciążała mi włosy i praktycznie po wysuszeniu ich po jakiejś godzinie wyglądały jakby były tłuste. Więcej nie kupię. I na szczęście kupiłam małe opakowanie.
2. Joanna - serum do końcówek włosów z arganem.
Szczerze? Nie wiem co mnie podkusiło żeby to kupić, chyba miałam na celu zabezpieczać końcówki włosów przy farbowaniu...sęk w tym, że te końcówki wyglądały wtedy jeszcze gorzej:/ Nie nadaje się to do niczego, oblepia włosy, skleja je i przetłuszcza, nawet dając najmniejszą ilość nie będziemy zbytnio zachwycone.
3. Radical - szampon odbudowujący do włosów suchych i łamliwych.
Sprawca...uczulenia, świądu, podrażnienia skóry głowy. Kiedy tylko go odstawiłam wróciło pomału wszystko do normy. Zdziwiona tylko jestem tą reakcją - miałam kiedyś jakiś Radical i byłam bardzo zadowolona z niego, ale niestety nie tym razem.
4. Maria Nila - maska do włosów farbowanych.
Znaleziona w jednym z boxów angielskich. Kiedy pojawiła się na stronie glossy oczy mi się zaświeciły, byłam jej bardzo, ale to bardzo ciekawa...do pierwszego użycia. Kolejna maska która zamiast nabłyszczać i odżywiać włosy farbowane, tworzy z nich coś a'la peruka, z pięknym matem i w gratisie efekt rosołu. Na nie i to duże NIE.
5. Ziaja - żel z peelingiem oczyszczający pory z liśćmi manuka.
Nie wiem co mnie podkusiło do jego zakupu. Może chęć pozbycia się i zminimalizowania porów, jednakże u mnie żel sprawił tylko podrażnienie i łuszczenie skóry - moja wina, moja bardzo wielka wina - żel jest przeznaczony raczej dla cery tłustej/mieszanej - a nie mojej przesuszonej. Mój błąd, tak czy inaczej nie polubiliśmy się.
6. Long4Lashes - płyn micelarny.
Okropność jakich mało. Był jako gratis dołączony do serum. Serum się sprawdziło chociaż wątpiłam w jego działanie, niestety micelek praktycznie nadaje się do kosza. Podrażnia, szczypie w oczy, nie domywa makijażu - jeden wielki szajs. Nigdy więcej.

Oto pierwsza szóstka - ta którą mam jeszcze w domu, i tylko dlatego nie wylądowała jeszcze w koszu, bo czekała na ten post i sesje zdjęciową. Kolejne produkty (prócz jednego) to te które swoje miejsce w śmietniku już znalazły.
7. Ecocera - puder ryżowy.
No cóż, kupiłam go bo - kusił ceną, dużo osób go zachwalało, a ja zwyczajnie ciekawa byłam pudru ryżowego, którego szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam. I nie wiem czy to wynik mojej miłości do bambusa czy jakieś moje widzimisię - ale niestety jestem w tym przypadku na nie. Jak dla mnie wydaje mi się zbyt "mocny". Puder ten ma się wtopić i dostosować do kolorytu cery/podkładu - jakoś nie zauważam tego efektu, niezależnie ile go zaaplikuję - czy mało czy dużo, i tak pozostawia na twarzy nieprzyjemny biały filtr. I co najlepsze - wysusza mi skórę. Jak dla mnie zbyt mocno matowi. Nie przekonał mnie do siebie. Może do cery tłustej/mieszanej jest ok, do suchej się nie nadaje.
8. Eveline - mascara Grand Couture.
Przeczytać o nim mogłyście tu > LINK < Nie przypadł mi do gustu, tłumaczyłam to, że być może trafiłam na jakieś felerne opakowanie, ale chyba jednak nie do końca. Jeszcze do niego podchodziłam parę razy, ale kończyło się za każdym razem jednakowo czyli: sklejka + grudki = magia spojrzenia, ale nie tym razem.
Na koniec zostawiłam perełki...heh :p
9. Eveline - serum do rzęs Total Action.
Moja porażka tego roku, pisałam o tym serum w jakimś poście z początku bloga, kiedy jeszcze nie wiedziałam, czy tu w ogóle zostanę, to był pierwszy produkt, który oceniłam bardzo źle. Serum niestety wywołało u mnie mega alergię i spowodowało, że nie mogłam dojść do porządku z moimi oczami przez chwilę - na powiece przy linii rzęs pojawiły się wpierw swędzące krostki, potem ropa i strupy...to była masakra.
I jak lubię produkty Eveline, tak najgorszemu wrogowi bym tego serum nie poleciła.
10. Tołpa - płyn micelarny.
Oto sprawca mojej niechęci do micelów. Był to pierwszy micel jaki kupiłam, i niestety zraził mnie do siebie i zarazem zniechęcił do wypróbowania kolejnych innych marek. Nie domywał makijażu, powodował pieczenie oczu. Nie byłam zadowolona.
Na szczęście zmieniłam zdanie co do micelków dzięki lipowemu Sylveco, ale w dalszym ciągu mam problem bo jak do tej pory nie znalazłam mu równego, a obecnie zużywam dwa...
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
Tak oto plasuje się moja lista NOT zeszłego roku. W przeciwieństwie do ulubieńców - bubli okazało się o wiele mniej, ale to chyba dobrze?
A jak u Was z bublami? Znalazłyście swoje pozycje wśród moich?

44 komentarze:

  1. haha efekt rosołu brzmi ciekawie :D
    l4l też uważam za pomyłkę. .. serum do rzęs Eveline miałam i u mnie było ok jakoś baza pod tusz bo nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może byc jeszcze tłusta pomidorowa, albo np krupnik - jak kto woli :p W sumie zawsze można powiedzieć że się za dużo wosku do stylizacji nałożyło :P

      Usuń
  2. Mmm... Uwielbiam opowieści o bubelkach:). Patrz, a mnie ten lipowy Sylveco podraznia niemiłosiernie - właśnie usiłuję przez niego przepłynąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak na razie Sylveco zajmuje najwyższe podium. Ale każdy ma inną skórę, stąd u Ciebie może działać podrażniająco :/

      Usuń
  3. Hej, a ja bardzo lubię micel z Long4Lashes! :D Mnie nie szczypie, ani nie podrażnia i fajnie zmywa makijaż oczu ;) Ten z tołpy już mniej lubiłam :) A produktom Eveline nie ufam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostało go jeszcze trochę chcesz? :P

      Usuń
  4. Też robiłam takie podsumowanie, bo uważam, że trzeba ostrzegać innych przed bublami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż komuś może moje buble akurat odpowiadają :)

      Usuń
  5. mam chyba 3 produkty z Twoich bubelków ;) u mnie sprawdzają się dobrze, ale ile ludzi tyle opinii :) Współczuję przeżyć związanych z odżywką do rzęs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, każdy z nas jest inny i to co jednemu nie pasuje drugiemu może służyć :)
      A o odżywce nawet nie chce myśleć, miałam sajgon z rzęsami makabryczny wtedy.

      Usuń
  6. Na szczęście nie miałam do czynienia z żadnym produktem, który wymieniałaś. Podobnie jak Ty mam suchą cerę, więc wiem, że na te kosmetyki patrzeć już nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Zijaje nie wiem czemu kupiłam bo ona jest typowo do mieszanej/tłustej cery, więc mnie coś przyćmić musiało, bo to nie dla mnie produkt:/

      Usuń
  7. U mnie liście manuka Ziaji też się nie sprawdziły. Miałam pastę i bardzo podrażniła mi skórę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paste też miałam i krem, ale jak użyłam parę razy żel to i wiedziałam już że tamte też mi nie podejdą. Nawet nie otwierałam - sprezentowałam koleżance, która je z kolei lubi.

      Usuń
  8. Nie miałam żadnego z tych produktów i może dobrze na tym wyszłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :P)Chociaż kto wie może u Ciebie by któryś był w porządku :)

      Usuń
  9. Ten micel z Tołpy kusił mnie nie raz, ale teraz to chyba jednak go sobie odpuszczę. Jeśli chodzi o szampony Radical, to ja też staram się na nie uważać, bo moja wrażliwa skóra głowy tak średnio na nie reaguje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zszokowana, że mnie uczulił, tym bardziej że miałam kiedyś szampon i był bardzo dobry i nie szkodził mi. A co do Tołpy - nie polecam, nie jest wart ten micel swojej ceny.

      Usuń
  10. U mnie płyn micelarny Tołpy sprawdza się całkiem dobrze:) Z serii "liście manuka" miałam krem - jest nijaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem miałam - nawet nie otwarłam, jak zobaczyłam co mam na twarzy po żelu :)

      Usuń
  11. Micel z Tołpy jest beznadziejny potwierdzam, jednak różowy z Garniera jest doskonały, polecam ; ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Garniera różowego i jest ok, ale w dalszym ciągu Sylveco mi nic nie przebiło.

      Usuń
  12. ja polubiłam tę serię Ziaji :) ale mam skórę mieszaną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie dlatego, bo ta seria jest właśnie typowo do takiej cery stworzona. :)

      Usuń
  13. Nic z tego nie mialam. U mnie póki co brak bubli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, też bym tak chciała, a ja zajarzyłam po publikacji postu że brakło mi tu jeszcze trzech pozycji hehe :)

      Usuń
  14. Trochę się tego uzbierało. Ja uwielbiam maski od Kallosa, a zwłaszcza czekoladową. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zwolenniczką bananowej, chociaż jak czekoladowa na początku mnie denerwowała, tak przy połowie słoja ją polubiłam bardzo :)

      Usuń
  15. Ja też bardzo nie polubiłam się z tą serią liście manuka.
    Micel z L4L mam, ale jeszcze go nie używałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie może być w porządku, tak jak u Fancy, u mnie niestety nie wyszło. Ale daj znać :)

      Usuń
  16. Znam jedynie to serum do końcówek. Z całej serii arganowej z Joanny tylko je oceniam pozytywnie. Ja się z nim polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi oblepiało włosy, czy to aplikowałam w małej ilości czy w dużej - zawsze to samo :/

      Usuń
  17. Ja też byłam rozczarowana Radicalem i żelem Ziaja - w ogóle całą serią liście manuka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zdziwił Radical, bo po Ziaji mogłam się spodziewać złego efektu .

      Usuń
  18. Z całej tej gromadki używałam jedynie serum z Eveline - u mnie na szczęście nie spowodowało takich nieprzyjemnych efektów jak u Ciebie. Sprawdziło się jako baza pod tusz, ale jako serum na porost rzęs - ani trochę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nawet jako baza go używać nie mogłam:/ W ogóle z tydzień nie mogłam nic na oczy kłaść przez strupy.

      Usuń
  19. Mam ten tusz Eveline i im bardziej gęstnieje tym daje lepszy efekt. Niemniej jednak nie jest produktem do którego bym chciała wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od początku było coś nie teges z nim, i nie przekonał mnie do siebie :/

      Usuń
  20. Ecocera ... chyba tylko do normalnej, nie sprawiającej problemów cery bo dla mieszańców i tłuściochów też się nie nadaje. Owszem nie widać go na twarzy ale nie matuje zupełnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz - czyli nie tylko moje odczucia są takie, dla mnie ten puder jest nijaki, nie wiem czemu jest tak zachwalany.

      Usuń
  21. hmm szkoda że ten ryżowy sie nie sprawdził,bardzo mnie ciekawił ale i tak sięgnęłam po bambusa ;D a Joannie jakoś w ogóle nie ufam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie myslę czy by szansy bambusowi jeszcze nie dać, bo ten jest koszmarkiem :/

      Usuń
  22. Ziaję z liśćmi manuka poleca dużo blogerek mających problemy z pryszczami, a co do serum z Eveline, też nie polecam :) Ale za to super sprawdza mi się odżywka z Eveline do rzęs z olejem arganowym :)

    wmymswieciewitam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam chyba żadnego z tych kosmetyków :) Liście manuka z Ziaja były swego czasu bardzo popularne, chociaż ostatnio coraz częściej spotykam się z opiniami, że zamiast pomagać wzmaga problem :/
    Świetny blog z przyjemnościa dodaję do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne