1/09/2016

&& Peeling myjący cytrusowy Zielone Laboratorium &&

Witajcie Kochane :)
Na ten post zacierałam łapki widząc Wasze zainteresowanie kosmetykami naturalnymi z Zielonego Laboratorium . Zacierałam myśląc, że będzie opływał tak samo w same superlatywy jak olejek, o którym pisałam TU . Niestety w przeciwieństwie do mojego ulubieńca 2015, peeling okazał się nie dla mnie. Dlaczego się nie spisał, czemu wypadł źle w testach i jakie jest moje zdanie zaraz Wam napiszę, ale zanim to zrobię chciałabym przypomnieć o rozdaniu noworocznym, które trwa jeszcze tydzień. A zgłosić się do niego możecie TU .Myślę, że nagroda jest całkiem fajna :) A teraz zapraszam na post.
O tym jak powstała idea Zielonego, o produktach, oraz o tym jak do mnie trafiły mogłyście przeczytać we wspomnianym wyżej poście. Dlatego też nie rozciągając tego wpisu i nie chcąc się powtarzać zachęcam kliknąć w link podany wyżej, lub zaglądnąć na oficjalną stronę.
A ja wracam do recenzji.
Kilka słów od producenta:
"Mocne złuszczanie naskórka nie jest dobre dla każdego. Ten łagodny peeling to przede wszystkim środek myjący, dlatego może być stosowany codziennie, bez obawy o podrażnienia. Nie zawiera drapiących i szorstkich drobinek, tylko algę wapienną, która lekko pobudza i masuje. Skóra jest po nim oczyszczona, dopieszczona i zrelaksowana, pozbawiona martwego naskórka w delikatny sposób. Mycie i wygładzanie w jednym, naturalnym kosmetyku tworzy idealną kombinację. A na dodatek ten obłędny, energetyzujący zapach cytrusów…"
Oczywiście produkt nie jest testowany na zwierzętach, a przy jego produkcji utrzymano wszelkie zasady etyczne wobec człowieka i zwierzęcia. Dodatkowo kupując ten produkt wspierasz SCHRONISKO W KORABIEWICACH .
Cena produktu: 40zł /250 ml
Dostępny na stronie Zielonego.
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
W skład wchodzą m.in : alga wapienna, ekstrakt z lawendy i rozmarynu, origanol, olejki-cytrynowy i pomarańczowy
oraz:

Aqua - woda, medium, rozpuszczalnik dla innych składników
Cocamidopropyl Betaine - delikatny, roślinny składnik myjący
Lithothamnium Calcareum Powder - drobinki twardej algi Lithothanium, które złuszczają martwy naskórek
Glycerin - gliceryna, substancja zatrzymująca wodę w naskórku
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil - naturalny olejek cytrynowy
Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil - naturalny olejek pomarańczowy
Rosmarinus Officinalis Extract - ekstrakt z rozmarynu
Lavandula Angustifolia Flower Extract - ekstrakt z lawendy
Terpinen-4-ol - Origanol
Phytic Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Citrate - substancje wspomagające działanie konserwantów
Xanthan Gum - naturalny zagęstnik
Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate - naturalne konserwanty
Citral, D-Limonene - alergeny naturalnie obecne w naturalnych olejkach eterycznych
Skład imponujący - nie powiem. Tak samo jak opis produktu na stronie. Ale na etykiecie również widnieje napis:
"Ze względu na dużą zawartość składników naturalnych i olejków eterycznych zaleca się przeprowadzić test na tolerancję produktu na niewielkiej powierzchni skóry" , na olejku notabene pisało to samo, ale co najlepsze jakoś nie zwróciłam na to uwagi na początku. Po prostu zabrałam się za testowanie...
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
Zajęcia organoleptyczne:
Peeling zamknięty jest w przeźroczystej butelce, wykonanej z miękkiego plastiku. Jak przystało na Zielone - grafika utrzymana jest w ich tonacji, czyli na butelce znajdujemy charakterystyczną etykietę w kolorze czarnym, i dodatkowym kolorze odpowiedzialnym za wspieranie jednej z czterech akcji. Butelka jest miękka więc nie ma problemu z aplikacją peelingu, zamykana na zakrętkę z "pstryczkiem", więc nic nam się nie rozlewa i nie chlapie wokoło. Konsystencja peelingu (i tu się zaczęły moje ale) jest rzadka, dla mnie jednak za rzadka. Lubię peelingi do ciała zbite, ciężkie. Ten jest wręcz za rzadki, jednakże patrząc na opis i możliwość użytkowania go codziennie doszłam do wniosku, że ta konsystencja może będzie lepsza niż typowe ciężkie zdzieraki. Chociaż zwolenniczki mocnych peelingów raczej z niego nie będą zadowolone. Wybierając produkt do testów kierowałam się oczywiście zapachem, a że lubię świeże, energetyczne tony (i pomarańcze) mój wybór padł właśnie na ten. I tu się nie zawiodłam, zapach jest co prawda dość mocny i uwaga - kwaśny, ale bardzo przyjemny. Kolor niby przeźroczysty, niby zielonkawy - dziwny. Drobinki peelingujące, są wyczuwalne jednakże nie są aż tak szorstkie i grube jak w innych żelach peelingujących.
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
Kilka słów ode mnie:
I tu się zaczyna szopka. Na wstępie zacznę od tego, iż peelingiem byłam zachwycona na początku. Przez pierwsze dwa tygodnie wszem i wobec krzyczałam wręcz, że jest na prawdę przyjemnym zdzierakiem. Wybaczyłam mu nawet rzadką konsystencję. No prawie ideał, do czasu...po dwóch tygodniach na skórze zaczęły mi wyskakiwać swędzące krostki. Oczywiście nie omieszkałam ich drapać, bo doprowadzały mnie do szału. Ale co najlepsze w ogóle nie skojarzyłam, że powodem ich powstania może być owy peeling. No gdzieżby, jak?? Niemożliwe. Zaczęłam dochodzenie, a w między czasie normalnie stosowałam peeling. Pierwsze podejrzenia rzuciłam na swetry, potem po kolei - żel pod prysznic, płyn do kąpieli, a może balsam?? I tak odstawiałam wszystko, nadal stosując peeling, a krostki jak były tak były...po około miesiącu łaskawie zrezygnowałam z peelingu, po kilku dniach wszystko wróciło do normy :/
Tak więc okazało się, że moim wrogiem w tym przypadku okazał się owy zdzierak. Szkoda trochę.
Ale z drugiej strony nie mogę mieć pretensji do nikogo, bo jak byk (no właśnie to był ten moment kulminacyjny, kiedy zobaczyłam tą uwagę) pisze na butelce, że może uczulać. Taaaaadam - i oto trafiło na mnie. Czuję się normalnie wyróżniona.
A patrząc ogółem i pomijając moje uczulenie, przez ten pierwszy okres używania byłam zadowolona z efektów; w delikatny sposób zdzierał martwy naskórek, ładnie domywał i pozostawiał skórę gładką. Tutaj nie mogę mu nic zarzucić.
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
I jak Wasze wrażenia? Skusiłybyście się na niego? A może miałyście go i Wasze wrażenia są zbliżone do moich?

20 komentarzy:

  1. Wpisałam go na listę oczekującą i osobiście sprawdzę :) zaciekawił mnie bardzo i te cytruski ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz go widzę i słyszę o nim :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba bym się bała, że i mnie wyróżni ten peeling, pozostawiając niechciane pamiątki po sobie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Za pewne największym problemem dla wielu ludzi będzie to że jest uczulający. Ja nie mogę stosować kosmetyków, które są uczulające :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że Ciebie uczulił :/ Może kiedyś...kiedyś...się skuszę na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie patrząc na uczulenie nie dla mnie, lubię mocne peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda ciekawie i szkoda,że Cie uczulił- mówi się trudno, żyje dalej ;D
    Mnie cos podsusza i jeszcze nie wiem co ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Skład fajny i podejrzewam ze zapach tez wiec szkoda ze uczulić :(

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda że się przez niego męczyłaś, ale generalnie nie zdziwiłabym się gdyby u mnie tak się też stało. OD dawna n wystrzegams ię oliwki w żelu jonhsons baby, wylądowałąm przez nią u lekarza i cała czerwona na ciele, leki+szare mydło i po tygodniu zeszła,a męczyłam sie straszliwie

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że produkt Cię uczulił, ale mimo to nadal mam chęć wypróbować coś od Zielonego Laboratorium :-).

    OdpowiedzUsuń
  11. mam tę markę na liście do sprawdzenia, sama muszę się przekonać jak moje ciao zareaguje na peeling :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie widziałam tego peelingu, nawet nie znam tej firmy :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od dawna chcę coś przetestować z tej firmy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne opakowania - z przyjemnością bym coś przetestowała :) A szkoda, że Ciebie uczulił skoro tak się polubiliście :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O ale pech! Niestety naturalne kosmetyki również mogą uczulać. Dobrze, że to sprawdziłaś i wiesz, których substancji teraz unikać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny zestaw, ale ja do peelingów preferuję butelki z pompką - są poręczniejsze i bardziej higieniczne jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No szkoda, że te krostki powyskakiwały. Bo kosmetyk zapowiadał się na całkiem miłego miziacza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cena dość wysoka, ale fajnie, że kupując kosmetyk można wspierać schronisko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z kosmetykami o naturalnych składach faktycznie trzeba uważać, nigdy nie wiadomo jak zareaguje nasza skóra na mieszankę dobroczynnych ekstraktów wprost z natury. Ja tez wolę mocniejsze zdzieraki, więc na ten peeling się nie skuszę, ale jestem ciekawa innych kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy26/2/16 14:46

    A u mnie wszystko w porządku, mam juz drugą buletkę i zero problemow termatologicznych. No ale wiadomo, każdy ma inny rodzaj skóry :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne