1/22/2016

&& Rose Waterfull, Apple Mint Fresh i Olive Repairing czyli wielka trójka ze Skin79 &&

Cześć Wam :)
Marka Skin79 zdobyła swoimi produktami przychylność nie jednej z nas. Moją również, o czym już się dowiedziałyście czytając post z ulubieńcami 2015 roku (dla tych którzy przegapili > LINK ) gdzie na liście znalazły się, aż cztery pozycje z ich produktami. Wśród nich były też maski. Maski do twarzy. Żeby nie przedłużać - zapraszam na post w którym w roli głównej wystąpią moje trzy ulubienice.
Wszystkie maseczki dostępne są oczywiście na oficjalnej stronie Skin79 ( sklep-skin ).
Maseczki dostajemy zapakowane w białe kartoniki, wyposażone dodatkowo w przeźroczyste szpatułki ułatwiające aplikację (niestety zapomniałam Wam zrobić zdjęcie tak owej szpatułki, bo z przyzwyczajenia sięgnęłam po pędzel do masek).
Każda z nich znajduje się w pięknym szklanym słoiczku, zamykanym na zakrętkę. Dodatkowo słoiczki wyposażone są w membranę. Jeśli chodzi o moją osobę, to bardzo lubię kiedy kosmetyk jest ulokowany w szkle. Dodaje mu to ekskluzywności.
Cena maseczek na promocji to 59zł/75ml. Spytacie czy warto? Oczywiście, że tak. I już Wam spieszę z odpowiedzią dlaczego...
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
ROSE WATERFULL MASK 
"Cudownie relaksująca maska do twarzy, która podczas snu delikatnie złuszcza skórę,wybiela ją i głęboko nawilża, po to,byś rano mogła cieszyć się zdrową cerą pełną naturalnego blasku. Woda z róży damasceńskiej zapewni natychmiastowy wzrost wilgoci w skórze.Delikatne kwasy AHA rozpuszczają martwe komórki naskórka, wygładzając strukturę skóry, a także kontrolując wydzielanie sebum. Woda różana jest bogata w bioflawonoidy, m.in.kwercynę oraz lotne olejki eteryczne. Działa antyseptycznie, przeciwzapalnie i kojąco. Oczyszcza, poprawia napięcie skóry, nadaje jej zdrowy koloryt."
Maskę kupiłam zaciekawiona dobrymi opiniami o niej. W zeszłym roku pojawiła się w chillboxie i zaczęło być o niej głośno. Druga sprawa, znając dobroczynna moc kwasów chciałam zobaczyć jak się sprawdzi w moim przypadku. Galaretowata maź, o delikatnej, śliskiej strukturze koloru różowego zaskoczyła mnie bardzo szybko. Stosuję ją raz w tygodniu, na noc. Po zmyciu na początku mam zaczerwienioną nieco skórę, ale nie jest to uciążliwe, efekt ten utrzymuje się około godziny. Skóra po maseczce staje się wyraźnie gładsza i nabiera zdrowego wyglądu. Przy lekkich podrażnieniach działa również kojąco.
APPLE MINT FRESH MASK
"Odświeżająca maska jabłkowo-miętowa, deser dla zmęczonej skóry. Przywraca cerze utracony blask, pomaga minimalizować pory. Proszek z nasion moreli skutecznie usuwa zanieczyszczenia, wyciąg z oczaru wirginijskiego działa ściągająco, przyspiesza gojenie się ran, regeneruje. Olej ze słodkich migdałów i olej arganowy wygładzają i ujędrniają skórę. 
Biała glinka wyrównuje koloryt. Ma działanie regenerujące i ściągające. Po użyciu cera jest wypoczęta i promienna."

Jak zobaczyłam tą pozycję w sklepie wiedziałam, że to coś dla mnie. Maska przeznaczona jest tak samo jak jej poprzedniczka dla każdego rodzaju cery z naciskiem na tą zmęczoną i pozbawioną blasku. Nie jest tym razem galaretką, konsystencję ma kremową o zielonym zabarwieniu. Działa jak peeling - drobinki zawarte w masce w delikatny sposób usuwają z twarzy wszelkie zanieczyszczenia. Nakładamy ją na chwilę na skórę, po czym po kilku minutach przechodzimy do masażu. Co zauważyłam odkąd stosuję - przede wszystkim zmniejszenie porów.  Po masce skóra staje się przyjemna w dotyku oraz nabiera równego kolorytu.
OLIVE REPAIRING MASK
"Całonocna maseczka z oliwką, miodem, lawendą, kakao i awokado. Pozostawia skórę gładką i dobrze nawilżoną. Ekstrakty bogate w składniki odżywcze rewitalizują skórę, sprzyjają regeneracji komórek, zwiększają napięcie. Naturalne oleje chronią skórę. Awokado ma własności gojące, odżywcze, jak również chroni przed wpływem słońca. Olej z baobabu posiada właściwości przeciwutleniające, zmiękczające, redukuje zmarszczki i pobudza regenerację komórek skóry. Maska doskonała dla każdego rodzaju skóry."

Tak samo jak maska różana, jest to maska nocna o galaretkowatej konsystencji koloru zielonego. I z całej trójki to moja Naj. Ma doskonałe właściwości nawilżająco-odżywcze. W przeciwieństwie do jej poprzedniczek - tą stosuję dwa razy w tygodniu. Po zmyciu skóra jest miękka i delikatna w dotyku. Rewelacyjnie radzi sobie z podrażnieniem naskórka, działa łagodząco. Moja perełka wśród całej trójki.
~~~~~~~~~~&&~~~~~~~~~~
Macie którąś z powyższych masek? Jeśli tak to którą lub które? A może planujecie dopiero zakup którejś z nich?

39 komentarzy:

  1. Wszystkie brzmią bardzo zachęcająco, skusiłabym się na nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęciłabym bardziej, ale coś mi weny na pisanie ostatnio brakuje :P hihi. A tak szczerze - opłaca się zainwestować chociażby w jedną :)

      Usuń
  2. te maski są bardzo ciekawe, nie lubię jednak nic galaretowatego na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci powiem że te galaretki są całkiem przyjemne, bo po nałożeniu na twarz tak jakby się rozpuszczają lekko i tworzą taką przyjemną, śliską warstwę :)

      Usuń
  3. Mam zielona- w tej chwili nawet na obliczu albowiem udaje sie na nocny odpoczynek i planuje pięknieć podczas snu pod tą maską:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I się nawilżyć, i odżywić i będziesz taaaaka piękna jak wstaniesz :P
      ps. też ją miałam dziś na ryjku :)

      Usuń
  4. Ja nie miałam, ale przepysznieeeee wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza pięknie prezentują się w łazience.

      Usuń
  5. Myślę, że warto w nie zainwestować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to dobre maseczki i pomimo ceny uważam że warto w nie zainwestować.

      Usuń
  6. Wszystkie maseczki mnie kuszą. Może niedługo zprezentuję sobie jedną :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zwłaszcza oliwkową, ale i pozostałe dwie są rewelacyjne.

      Usuń
  7. Kurcze, już od dawna czaję się na nie :) Kiedyś na pewno kupię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Z czystym sumieniem polecam.

      Usuń
  8. to już wiem, że się na jabłkową i oliwkową skuszę, bo różaną już mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Moją pierwszą też była różowa, potem jabłkowa i na końcu oliwka i ta ostatnia okazała się tą naj :)

      Usuń
  9. bardzo ciekawa sprawa. Szkoda że żadna nie jest dedykowana do konkretnego rodzaju skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie nie, ale myślę że nie jest to aż takim defektem. A są warte wypróbowania na pewno :)

      Usuń
  10. Muszę przyznać się że jeszcze nie miałam przyjemności z kosmetykami tej firmy. Jednak zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami na pewno niedługo zamówię jakąś paczkę i ma pewno znajdzie się w niej któraś z tych masek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkie trzy są moim marzeniem! Markę Skin79 poznałam już bardzo dobrze i teraz tylko marzą mi się kolejne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzy mi się jabłkoz miętą... musze kupić jak całą resztę... i bankrut haha

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią bym je przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam wszystkie 3 i szczerze mówiąc najbardziej lubię apple mint ;p rose mnie uczula i jakoś nie przepadam za nią a olive troszku mnie "zapycha"

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi zachęcająco, nie wiesz jak jest z wysyłką za granicę ?

    Http://idorottka.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie miałam jeszcze nic z tej firmy ale z chęcią wybrałbym się do Ciebie na takie urocze SPA:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam dwie, muszę kupić oliwkową do kompletu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. mam maskę różaną i jest super, świetnie nawilża :-) z chęcią wypróbowałabym dwóch pozostałych, które pokazałaś, zwłaszcza oliwkowej :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oooo jakie świetne ! Słyszałam tylko o tej różanej, ale wersja zielona i żółta brzmią równie interesująco ! Chętnie je wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Prześlicznie wyglądają <3 Takie kolorowe <3
    Pozdrowienia z DC (Fabuleux) <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaraz wchodzę na ich strone i oglądam. Bardzo mnie zaciekawiły :) wyglądają uroczo i Twój opis bardzo zachęca !
    Przypominam o konkursie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałam,ale wyglądają interesująco - chętnie bym je przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyglądają cudnie! A z tego co piszesz to nie tylko wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam chęć na tę ostatnią:)

    OdpowiedzUsuń
  25. W chillboxie mówisz:D Nie skusiłam się na nie jeszcze, bo nie wiedziałam, że są takie świetne:) Uwielbiam maseczki i chyba po takiej rekomendacji będę musiała się na którąś skusić:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurde, fajne opisy, ale przedział cenowy jeszcze nie mój ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam różaną i bardzo ją lubię. Myślę, że zafunduję sobie także oliwkową :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja do tej pory kojarzyłam markę Skin79 głównie z maseczkami w płachcie, a tu proszę takie piękne słoiczki i normalna konsystencja :)

    OdpowiedzUsuń

  29. Miałam różaną i puściłam w świat. Strasznie mnie zapchała :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Po Twoim wpisie wnioskuję, że oliwkowa byłaby dla mnie najlepsza, ale ja tak nie cierpię oliwek :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne