11/23/2016

&& Październik i listopad, moi ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy &&

Hej Dziewczyny :)
U Was tez takie słońce dziś? U mnie od rana, zagląda do mieszkania. Innymi słowy mamy piękną wiosnę tej jesieni. Ale pomimo tęsknoty za taką najprawdziwszą zimą, ze śniegiem i sankami, wolę to słońce które wręcz razi niż chlapę i monotonny deszcz połączony z szarówką. Przynajmniej człowiek wstaje z większą chęcią i jakiś taki bardziej do życia jest.
Dzisiejszy post poświęcam więc moim ulubieńcom z ostatnich tygodni. Na zdjęciu brakło jedynie balsamu Dermedic, ale opisałam go we wczorajszym poście i jemu poświęciłam osobny wpis, który znajdziecie >> TU

1. BeOrganic - mleczko do demakijażu
Jak wiecie lubię bardzo mleczka do demakijażu. Wolę je nawet zamiast płynów micelarnych, chociaż myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Mleczko BeOrganic zapowiadało się doskonale, a to za sprawą imponującego składu, który zawiera prawie 99 % składników naturalnych. Jagody Goi &Acai miały za zadanie w delikatny sposób oczyścić skórę oraz złagodzić podrażnienia. Zadanie zostało wykonane, a dodatkowo widoczny efekt nawilżenia spowodował, że mleczko stało się ulubieńcem zaraz po Biodermie. Mleczko radzi sobie również z wodoodpornym makijażem.
2. Nivea - dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Znana i raczej lubiana Nivea. Poczciwa i stara. Jest dla mnie ulubioną marką kosmetyków drogeryjnych do pielęgnacji twarzy i ciała. Płyn kupiłam po raz któryś enty. Olejek zawarty w płynie świetnie rozpuszcza wszelkiego rodzaju produkty do makijażu oczu. Nie podrażnia skóry wokół oczu i nie uczula (przynajmniej mnie). Szczerze polecam - tani, ogólnodostępny i bardzo dobry.
3. Sylveco - hibiskusowy tonik do twarzy
I tu miałam wielkie och i ach. Lubię toniki. To chyba też przyzwyczajenie z lat kiedy jeszcze o płynach micelarnych nie śniono. W toniku prócz wyciągu z hibiskusa znajdziemy również ekstrakt z aloesu, a jak wiadomo aloes znany jest z właściwości nawilżających i łagodzących. I tak Sylveco - jako ostatni punkt demakijażu nadaje skórze świeżości i rześkości, oraz pozostawia skórę ładnie nawilżoną. Dodatkowo zaskoczył mnie konsystencją i kolorem. Jest w formie lekkiego żelu - gęściejszy niż zwykły tonik i nie jest przeźroczysty ani żółtawy, a lekko brązowy. Dla mnie strzał w dziesiątkę.

4. Bioderma Hydrabio Perfecteur - preparat ujednolicający i nawilżający SPF 30
Był to powód kupienia beGlossy, w którym znalazł się w formie pełnowymiarowej. Z początku miałam dziwne wrażenie, że krem mi nie nawilża skóry, a wręcz przeciwnie wysusza. Jednakże efekt ten jak się okazało spowodowała maseczka którą wtedy stosowałam. Krem okazał się bardzo fajnym produktem i niestety ubolewam, że pomału nadchodzi jego kres. A że w zanadrzu mam kilka innych może daruję sobie na razie kupowanie go. Jednakże stał się ulubionym w ostatnim czasie i na pewno do niego wrócę kiedyś. Krem zamknięty jest w tubce, z dozownikiem - jest to fajne higieniczne rozwiązanie dla tego typu produktów które zazwyczaj kupujemy w opakowaniach z których aplikować trzeba zwykle palcem. Ma jasno różowy odcień, co oczywiście jest nie widoczne po nałożeniu. Działa nawilżająco i ochronnie. Idealny jako baza pod makijaż.
5. Perfecta - peeling enzymatyczny na noc
Fajny, ciekawy produkt. Przeznaczony do skóry suchej, nadwrażliwej i naczynkowej. Nakłada się go na noc, na oczyszczoną skórę twarzy lekko masując. Rano przemywamy twarz i tyle. Peeling okazał się rewelacyjny. Delikatnie ale skutecznie oczyszcza twarz z martwego naskórka. Nadaje gładkości i oczywiście działa nawilżająco.
6. Olay Total Effects Eye Transforming Cream - krem pod oczy
Po urodzeniu małej niestety kilkanaście pierwszych nocy do wyspanych nie należało. Wstawanie do karmienia po kilka razy, a potem poranna pobudka, żeby starszą córkę do szkoły wyprawić zrobiły swoje - po tygodniu pod oczami pojawiły się brzydkie cienie i worki. Pobiegłam więc do drogerii, bo na stanie w domu już ani jednego kremu pod oczy nie miałam i kupiłam pierwszy lepszy. A trafiło na Olay. Żebym jakoś specjalnie kochała ich produkty, ale tak nie jest. Lubię, czasem coś z tego Olay miałam,a le bez szczególnych zachwytów. Tu muszę przyznać, że gdybym napisała, że jest nic nie wart skłamałabym. Krem jest zamknięty w szklanym, małym słoiczku co trochę jest nie wygodne przy wydobywaniu go, jednakże jego właściwości wynagrodziły mi to. Konsystencja typowego kremu, kolor w odcieniu jasnego beżu, w którym widoczne są jakby drobinki rozświetlające. Po jakiś dwóch tygodniach znikły cienie, worki zmalały a skóra jakby jest bardziej rozświetlona. Wiadomo nie oczekiwałam efektu botoksu za tą cenę, ale ten kremik naprawdę dał radę.


7. Paese olej Incha Inchi
Jak nie znoszę tej marki, tak ten olejek zdobył moje serce. Na szczęście nie tylko paese ma w posiadaniu ten olejek. Chociaż dam im plusa za opakowanie z pipetką, dzięki czemu o wiele łatwiejsza jest aplikacja.Stosuję na włosy przede wszystkim, ale i jako dopełnienie pielęgnacji twarzy. Olejek jest lekki i ładnie się wchłania. Nie należy do tych tłustych, ciężkich olejów. Działa nawilżająco i regenerująco. Ale ja ogólnie w olejkach jestem od dawna zakochana.


8. Jantar - wcierka do włosów
O tym produkcie rozpisywać się nie będę, bo raczej każda z Was zna. U mnie znów w ostatnich tygodniach wrócił do łask, gdyż pożałowałam mojej decyzji o ścięciu włosów po ślubie i znów je zapuszczam. I mam nadzieję, że pomimo zmiany opakowania jej skład został nie zmieniony i nadal można za jej sprawą uzyskać efekty szybszego wzrostu włosa.

9. Ziaja - krystaliczny peeling cukrowy
Miodzio, tani a dobry. Uwielbiam wszelkiego rodzaju zdzieraki, a zwłaszcza kiedy tak pięknie pachną. Kiedy w zeszłym roku Ziaja wypuściła całą serię Cupuacu zakochałam się w momencie właśnie przez zapach. Tyle tylko, że z całej serii ulubionym stał się tylko owy peeling i mydło pod prysznic/do kąpieli. Balsam do ciała i krem okazały się niestety trefne. Ale wróćmy do peelingu. Zawarte w nim drobinki cukru podczas aplikacji cudownie masują skórę. Peeling ma właściwości wygładzające i nawilżające. Dre się nim od kilku tygodni i efektem jest ładnie naprężona skóra. Naprawdę fajny produkt.
9. BeBeauty - żel pod prysznic
Z Biedry. Mam któreś z rzędu opakowanie i powiem Wam tylko, że go uwielbiam. Często do niego wracam, a zwłaszcza do Maroko (w ofercie są jeszcze dwa inne - Japonia i Bali). Nie wiem może mnie w świat ciągnie hehe. Żel za 4 zł , i niech mi ktoś powie, że to co tanie jest nic nie warte.
Żel się ładnie pieni, ma piękny zapach - niestety na krótko, ale i tak mycie nim jest przyjemnością. Czy wydajny? Nie dla mnie bo go zazwyczaj aplikuje w dużych ilościach, ale za tą cenę można sobie pozwolić.

Tak oto wygląda moja lista ulubionych w ostatnim czasie produktów do pielęgnacji ciała, twarzy i włosów. A jak u Was? Też lubicie niektóre z powyższych produktów? A może macie coś godnego polecenia? Z chęcią poczytam.
A dziś zdradzę Wam jeszcze tylko, że na dniach pojawi się konkurs - powiedzmy gwiazdkowy, w którym do wygrania będzie produkt z Sephora. Ale co dokładnie i jaki to konkurs dowiecie się w najbliższych dniach.

Ps. idzie któraś z Was na pokaz świąteczny Indigo w Krakowie?

20 komentarzy:

  1. Wiedziałam,że peeling z Perfecty Ci spasuje. Tez go używam od czasu do czasu i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz poważniej zastanawiam się nad tą wcierką z Jantara, bo już tyle słów zachwytu się naczytałam, że mam ochotę spróbować. ;) a o pokazie nic nie wiem, ale jak w Krakowie, to sobie gdzieś poczytam o nim i może fajnie byłoby się wybrać. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda wcierka jest moim ulubieńcem od dawien dawna, zawsze po nia sięgam kiedy dopada mnie zajawka na zapuszczanie włosów. Stosuje ja wtedy z 3 miesiące i rzeczywiście efekty wtedy są. Co do spotkania podobno już miejsc nie ma,ale pytam bo a nóż któraś z moich czytelniczek idzie to nie będę sama :-)

      Usuń
  3. Mleczko BeOrganic dopiero otworzyłam ale ja nie lubię mleczek, mam nadzieję, że to się zmieni. Tonik z Sylveco uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei uwielbiam mleczka,tyle że do tej pory ulubionym było to z Biodermy. Jeśli i Sylveco z kolei chodzi to jeszcze mnie nigdy ich produkty nie zawiodły.

      Usuń
  4. Znam tylko tonik Sylveco, swoją drogą bardzo go lubię. Przez swoją gęstą konsystencję sprawdza się też jako takie jakby serum pod oczy :) Reszty kosmetyków nie miałam, ale zaciekawił mnie ten peeling z Ziai, chyba go kupię przy okazji (o ile nie zawiera parafiny), bo mój aktualny peeling akurat mi się kończy, a nie mam nic w zapasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika88 niestety peeling ma w swoim składzie parafinę na drugim miejscu :/ Ja aż tak na to uwagi nie zwracam, ale wiem że niektórzy tak :)

      Usuń
  5. Mam mleczko BeOrganic i tonik Sylveco z jednego z Joyboxów. O ile mleczko jeszcze czeka na kolej, tak tonik już pomału dobija dna i muszę powiedzieć, że jest bardzo fajny! Ma nietypową konsystencję, ale przez to jest bardziej wydajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak, mnie ta konsystencja też zaskakuje.A mleczko spróbuj dla mnie jest świetne.

      Usuń
  6. Też lubię tonik hibiskusowy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wygląda opakowanie żelu BeBeauty. Miałam kiedyś wersję "Bali" i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam jeszcze ten "Japonia" ale on jakoś mi nie podszedł, natomiast "Maroko" lubię od pierwszego razu.

      Usuń
  8. nie znam tych produktów, ale najwyższy czas żeby to zmienić ;p

    http://zanzadra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kupiłam beGlossy też dla tego kremu Biodermy :)) Lubię ten krem i cieszę się, że to on trafił mi się w pudełku, a nie maseczka Nuxe :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne