12/14/2016

&& Moja lista chciejstw, czyli wishlista 2017 &&

Przyznam się szczerze, że posty z ulubieńcami, zakupowy haul, nowości o których piszecie, czy wishlisty to najbardziej lubiane przeze mnie tematy. Lubię znaleźć wśród nich swoje perełki, albo coś na co mam równie wielką ochotę co Wy. Wishlisty w tym roku miałam nie robić, jednak skuszona kilkoma postami zmieniłam zdanie. Ten rok zamykam w pełni spełniona pod względem zakupów i moich "chciejstw", ale przeglądając Wasze wpisy ogarnęło mnie natchnienie, bo jest jeszcze kilka rzeczy, które w tym roku zwróciły moją uwagę. I tak dziś powstała moja wishlista.
Pewnie będzie nieco trudniej osiągnąć cel zdobywając ostatni z wymarzonych produktów, ale do odważnych świat należy. Chociaż patrząc na powyższe zdjęcie mój portfel zapewne w tej chwili  próbuje się schować w najciemniejszy kąt mojej torebki, nie mówiąc już o portfelu mego męża. Marzy mi się, ojjj ile mi się marzy...a już zwłaszcza z nowej kolekcji Too Faced - Sweet Peach. Kiedy otworzyłam pierwszy raz ich paletkę - BonBons zakochałam się bez pamięci. Prawda jest taka, że odkąd mam ją zapomniałam o czekoladzie z MUR i Sleekach które tak długo uwielbiałam. Leżą gdzieś w kącie toaletki i czekają, aż sobie o nich przypomnę :/ Wracając jednak do mojego chciejstwa - paleta Sweet Peach oferuje nam 18 kolorów cieni, w tym brzoskwiniowe róże, brązy a nawet piękny oliwkowy odcień zieleni (ten zielony jest mrrr...) i fiolety. Dla mnie kolorystycznie idealnie. I znając markę - po otwarciu kasetki roztoczy się piękny zapach brzoskwini :) Kolejną paletą jest Sweet Peach Glow czyli paleta rozświetlająca z różem. W tym przypadku poległam ze względu na wygląd tego zestawu, który prezentuje się pięknie. Ale nad jego zakupem będę się zapewne nieco dłużej zastanawiać; mam kilka rozświetlaczy, róży i bronzerów...tyle, że on tak pięknie wygląda <3.
W sumie cała kolekcja Sweet Peach składa się z 4 rzeczy, wśród nich jest jeszcze pojedynczy róż Papa don't Peach (tą pozycję sobie odpuszczam) i błyszczki SP Creamy Peach Oil Lip Gloss. Za tymi ostatnimi co prawda nie przepadam, ale kiedy wśród 8 odcieni zobaczyłam piękny arbuzowy odcień zauroczyłam się. Mam bardzo podobny z Clinique ale jest już na wykończeniu. Tickle Me Peach to odcień który skradł moje serce.
Zostanę przy ustach. Estee Lauder Pure Color Long Lasting nr.73 - Scarlet Siren marzy mi się już od dłuższego czasu. Pomimo polubienia matów na ustach. Piękne opakowanie i piękny kolor. Miałam mały tester i ujęła mnie zarówno efektem błysku na ustach jak i trwałością. Wśród chciejstw tej marki znajduje się również podkład - Estee Lauder Double Wear Stay-in-Place w odcieniu ecru, chociaż nie wiem czy nie będzie on za jasny. Na szczęście mają dosyć dużą gamę kolorystyczną. Nad podkładem zastanawiałam się długo, kusił jeszcze Marc Jackob i Givenchy, jednak wertując internet w poszukiwaniu opinii, Estee Lauder osiągał najlepsze opinie. Nadaje się również do skóry suchej (edit. właśnie dostałam ochrzan o ten podkład od koleżanki wizki, twierdzi że on do mojej suchej skóry się nie nada :-/ no to jestem w przysłowiowej....A praktycznie wszędzie gdzie o nim czytałam było jak byk że do suchej będzie równie w porządku). No cóż, on nadal kusi...
Physicians Formula to marka z którą dopiero się poznaję. Są to kosmetyki tworzone na naturalnych składnikach. Bez parabenów, bez glutenu, hipoalergiczne. Dodatkowym ich atutem jest wygląd - róż w serduszka, czy podkład zamknięty w pudełeczku przypominającym poduszeczkę - raj dla oczu. Na mojej liście znalazło się więc Natural Nude Trio - zestaw trzech kredek do oczu z eyelinerem. W odcieniach czerni, brązu i złota - idealne do stworzenia ładnego makijażu oka.
Ostatnim na liście jest BeautyBlender. Wiem, wiem - większość z Was już go ma :) Pewnie bym go już dawno temu kupiła, gdyby nie to, że podkład nakładam pędzlem. Kwestia przyzwyczajenia? Chyba tak. W każdym bądź razie w następnym roku mam ochotę zaopatrzyć się w tą gąbeczkę.

To tyle z kolorówki. Teraz czas na część drugą - pielęgnację. W tym roku niestety musiałam odpuścić sobie testowanie i robienie za królika doświadczalnego ze względu na ciążę. Zostałam więc przy sprawdzonych specyfikach, które wiedziałam, że mnie nie uczulą i nie wywołają podrażnień. Dlatego w następnym roku postanowiłam zaszaleć odnośnie pielęgnacji.
Miejsce 1 do 3 zajmują kosmetyki niemieckiej produkcji - Rau Cosmetics. Swoją działalność marka rozpoczęła w 2009 roku. W większości ich produktów nie znajdziemy ani parabenów ani olejów mineralnych, ani silikonów itd. Są łagodne dla skóry. Nie podrażniają. Przeznaczone dla różnych grup wiekowych. Najbardziej moją uwagę zwróciły maski - shakery, do samodzielnego zrobienia w domu. Do wyboru mamy dwie - mnie kusi ta z olejkiem arganowym i glinką ghassoul. Druga zawiera w swoim składzie macierzyste komórki roślinne. Kolejne dwa produkty to krem pod oczy Rau Rich Eye Cream z aloesem i 24 godzinny krem do twarzy z kawiorem - Rau Extrait de Caviar Creme. Dla mnie ta marka to nowość, więc tym bardziej mnie kusi. Wszystkie ich produkty znajdują się w schludnych opakowaniach, a ja cenię prostotę. Więcej znajdziecie o tej marce tu > LINK
Miejsce 4 i 5 to włoska marka Collistar. Na ich produkty czaję się już jakiś czas, ale jakoś zawsze wychodzi tak, że mam na stanie w zapasach a to krem, a to mleczko i jakoś nigdy nie pomyślę żeby przechodząc obok Douglasa wstąpić i kupić chociażby mleczko z tonikiem. Ale tym razem obiecałam sobie, że w końcu coś wypróbuję do pielęgnacji tej marki. W domu mam obecnie ich tusz, ale...leży zamknięty i czeka w kolejce. Na liście chciejstw znalazła się seria Multiwitaminowa w której w skład wchodzi aloes, ekstrakt a arniki czy mimoza.
Na miejscu ostatnim wishlisty znalazła się seria Yonelle Infusion do skóry dojrzałej. A największą ochotę mam z tej serii na krem CC i serum do twarzy. Cała seria jest utrzymana w biało-różowej tonacji, co bardzo ładnie wygląda. W 2014 zdobyła dwie nagrody w konkursach kosmetycznych. Produkty te mają bogaty skład w którego wchodzą również substancje aktywne. Kuszą, ojj kuszą.
Tak oto prezentuje się moja lista chciejstw...na szczęście za marzenia się nie płaci, więc można sobie pofolgować :P
Znacie któreś z powyższych rzeczy? Czekam na Wasze opinie...może coś odradzicie, a może spojrzycie równie przychylnie jak ja na coś :)
Buziaki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne