12/19/2016

&& TOP 5 - MAKE UP &&

Koniec roku zbliża się coraz szybciej. Zostało już tylko kilka dni do Świąt, i kilkanaście do Sylwestra. Lubię ten okres, lubię grudzień. Po ponurym, napawającym mnie smutnym nastrojem listopadzie, grudzień jest jakby wynagrodzeniem za miesiąc poprzedni. Gorączka przygotowań do Świąt, szał zakupowy, wszędzie światełka, bombki i mikołaje z dzwoneczkiem - nastraja mnie to pozytywnie. Na koniec roku robię oczywiście listę z kosmetykami, które w ciągu ostatnich miesięcy skradły moje serce. Co prawda jest ich zazwyczaj więcej niż 5, ale myślę, że wybranie z nich tych najbardziej "naj" jest najlepszą opcją. Rozdzieliłam je na cztery części - makijaż, twarz, ciało i włosy, i dziś czas na TOP 5 -kosmetyki do makijażu.
Zapraszam.

1. L'oreal Infallible 24h
Nie myślałam kupując go, że aż tak się polubimy. Do tej pory najbardziej lubianym przeze mnie podkładem był Max Factor i raczej się z nim nie rozstawałam. A jak nawet kupiłam coś nowego, zazwyczaj lądowało to w koszu lub u kogoś w kosmetyczce. Tym razem jednak było inaczej. Kolor który wybrałam to 125 Naturel Rose. Jest to ciepły, jasny odcień który idealnie wpasował się w moją skórę. Podkład Infallible jest szczególnie polecany do skóry suchej. Nawilża i wygładza. W skład jego wchodzi lubiany przeze mnie kwas hialuronowy. Nie tworzy efektu maski, nie ściera się zbyt szybko i dobrze kryje. Plusem jest również wygodny słoiczek z dozownikiem.
Dostępny stacjonarnie w drogeriach w cenie około 60zł/30 ml, lub internetowych gdzie jest znacznie tańszy, bo chociażby na Minti Shop kupimy go w cenie 32.90zł.

2. The Balm Mary-Lou Manizer
Uwielbiam jak sroka wszystko co się świeci, więc kiedy firmy kosmetyczne zaczęły wypuszczać na rynek rozświetlacze czułam się jak w raju. Uwielbiam je, rozświetlacz dla mnie to uniwersalny kosmetyk, który potrafi zdziałać cuda, można go użyć jako cieni do powiek czy nałożyć na usta aby dodać im blasku. Kosmetyk - ideał. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy przewinęło mi się ich trochę przez dłonie, wśród nich oczywiście znalazły się i czarne owce i te które z chęcią używam, ale nieodwołalnie, niezmiennie i nadal króluje wśród nich niezniszczalna Mary-Lou (w zeszłym roku również Mary znalazła się w ulubieńcach roku). Ten rozświetlacz to moje Must Have w mojej kosmetyczce. Piękny,ciepły, perłowy odcień i długotrwały efekt, jedynie cena nie rozpieszcza, bo waha się od 69zł do 95zł za 8,5g.

3. Too Faced Chocolate Bonbons
Nareszcie spełniłam swoje kosmetyczne marzenie i zaopatrzyłam się w dwie palety. O drugiej kiedy indziej, dziś za to o czekoladowej piękności, która nie tylko zachwyciła moje oczy swoim wyglądem, ale i mój zmysł węchu został zaspokojony cudownym aromatem kakao. Normalnie cud, miód i...kakao:P Był moment, że pomyślałam - kupię i pewnie się okaże przereklamowanym cackiem za dość sporą ilość złotówek. O ja wstrętna! Że w ogóle śmiałam tak pomyśleć, bowiem w chwili pierwszego otwarcia, a potem pierwszego wykonanego nią makijażu - pożałowałam swoich słów. I wiem jedno - na tej jednej się nie skończy. Wewnątrz opakowania znajdziemy 16 matowych i błyszczących cieni o świetnej pigmentacji i pięknych kolorach. I całkiem niezłych w smaku (musiałam xD:P)
Cena 189zł jak dla mnie warta swojej ceny.

4. Golden Rose Longstay Gel Eyeliner
Czyli nic innego jak tusz do kresek w żelu. Przyznam się Wam szczerze, że jeszcze całkiem niedawno oglądając turtoriale z makijażu cholera mnie brała jak widziałam jak ładnie malują dziewczyny kreski żelowym eyelinerem za pomocą pędzelka. Ja - dwie lewe ręce odkąd pamiętam używałam tylko kredki do kresek, a eyelinera od święta i tylko w pisaku, bo nie wyobrażałam sobie, że potrafiłabym narysować ładną kreskę pędzelkiem. Aż pewnego dnia będąc na zakupach zahaczyłam o stoisko GR i skusiłam się na brązowy żel...To było jak odkrycie Ameryki przez Kolumba - UMIAŁAM - wierzycie?? Może za pierwszym razem nie wyszło jakoś super, ale jednak coś wyszło, za drugim razem było jeszcze lepiej, za trzecim wyszło tak jak należy. Czułam się dumna jak dziecko. Teraz zastanawiam się jak ja mogłam inaczej :p Wracając do GR ze zdjęcia, żelik jest naprawdę przyzwoity za tą cenę (ok. 15 zł za 2,5g). Nie kruszy się po wyschnięciu, nie rozmazuje. W zakrętce znajduje się pędzelek do aplikacji, jednak radzę zainwestować w porządny pędzelek do kresek, ja osobiście polecam RT lub (o zgrozo - nie wiedziałam że to kiedyś napiszę) - pędzelek z Zoeva.

5. Golden Rose Matte Crayon Lipstick
Chyba większość z nas oszalała na punkcie matowych pomadek, a zwłaszcza tych z GR. Wpierw pojawiły się normalne pomadki, potem przybrały postać kredki do ust, a teraz występują jako maty w płynnej postaci (jak pomyliłam kolejność - proszę o sprostowanie). Sama również oszalałam, a to za sprawą dużego wyboru kolorów, atrakcyjnej cenie (w końcu mogę sobie pozwolić na większą ilość a nie ograniczać się do dwóch) i bardzo dobrej jakości. Przygodę z matami GR zaczęłam od dwóch odcieni - 08 i 13.Chciałam wpierw sprawdzić ich działanie, czy to co czytam w sieci jest prawdą i jak się przyjmą u mnie. Ale u mnie przyjęły się na tyle dobrze, ze właśnie czekam na kolejne kilka odcieni. Pomadki prócz pięknych matowych kolorów, bardzo dobrze nawilżają i są naprawdę trwałe.
Cena ok.12 zł/3,5g

Co sądzicie o mojej top 5? Jest wśród nich coś co lubicie równie mocno jak ja?Jestem ciekawa Waszej top 5 :)

Przypominam o możliwości zgłoszenia się na spotkanie blogerskie, które odbędzie się w Krakowie 04.02.2017 :) Informacje tu > LINK

Miłej nocy, buziale :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne