1/06/2017

&& Grdniowa Liferia, czyli o boxie z potencjałem &&

Całkiem niedawno, bo zaledwie 3 dni temu doszła do mnie przesyłka z boxem, który w ostatnim czasie zaskarbia sobie coraz więcej chętnych. Jak wiadomo boxy kosmetyczne od dawna, są pożądanym towarem na naszym ( i nie tylko) rynku. Firmy oferujące swoje pudełka prześcigają się w oferowanych produktach, niespodziankach, kuszą nieznaną zawartością, albo wręcz przeciwnie - ujawniają ją wcześniej, dając tym możliwość zastanowienia się czy warto tym razem zainwestować w nie. Na rynku pojawia się ich coraz więcej, jedne rosną w siłę, inne upadają niczym meteor. I prawda jest taka, że firmy oferujące boxy mają nie lada orzech do zgryzienia. I jak patrzę z perspektywy czasu, ciężko w tym momencie przebić się na rynku boxiarskim i zaoferować coś przy czym zrobi się wielkie Och i Ach. A jednak powstają nowe boxy...jak na przykład tytułowa Liferia :) Czy jednak mają szansę przetrwać? Patrząc na idee ich boxów nie jest to niemożliwe, a wręcz przeciwnie - jeśli pójdzie tak dalej, mają spore szanse zdobyć miano najlepszych obecnie boxów na polskim rynku.

Grudniowe pudełko jest moim pierwszym. Nie zdecydowałam się wcześniej na pierwszy, ani na drugi box, bo postanowiłam wpierw obserwować co się będzie działo, zniechęcona tym co się dzieje wśród konkurencji. Jednak jak pierwszy nie zachwycił, tak po okazaniu zawartości drugiego trochę mi żal było, że się nie zdecydowałam jednak. W drugim wypuszczonym na rynek boxie, znalazły się naprawdę, godne uwagi produkty. Tak czy owak było za późno. W grudniu jednak zdecydowałam się w końcu na zakup. I nie żałuję.
Ideą Liferii jest comiesięczna podróż po różnych zakątkach świata, dzięki czemu każda z posiadaczek owego boxa ma szansę poznać zagraniczne marki. Był to pomysł godny uwagi, gdyż takiego boxa na naszym rynku zwyczajnie brakowało. Standardowo w boxach ma się znaleźć 5-6 produktów do przetestowania w domowym zaciszu w rozsądnej cenie - 59zł. Link do sklepu > TUTAJ
W grudniowej więc edycji zabrano nas na wycieczkę po Europie i do Azji. I tu kolejny plus za pojawienie się w boxie azjatyka, tak mocno pożądanego przez większą część nas - Polek. W pudełku nie zabrakło oczywiście karty informacyjnej, oraz karteczki powitalnej. Znalazła się również podpowiedź jak używać cieni mineralnych.


1.Instituto Espanol Avena - Hiszpania
200ml/17zł

Krem do ciała i rąk z kolagenem i ekstraktem ze śluzu ślimaka. Produkt który kojarzy się z Azją pomimo swojego hiszpańskiego pochodzenia, a to za sprawą śluzu ślimaka, który jest powszechnie znany w tamtych rejonach. Idealny na przebarwienia i blizny oraz wygładzający zmarszczki. Działa również nawilżająco. Produkt godny uwagi.

2. Tołpa - Polska
150ml/21zł

Marka znana i lubiana. W pudełku znalazł się żel do demakijażu twarzy i oczu. Znając możliwości marki produkt zapewne spisze się bardzo dobrze. Na bazie naturalnych składników, przeznaczony również dla osób z wrażliwą cerą i alergików.

3. Mizon - Korea
50ml/37zł

Wygładzający żel z aloesem, to produkt mi nie znany, pomimo iż Mizon u mnie gości w postaci maseczek, a aloes zużywam litrami. Myślę jednak, że tego typu kosmetyk w pudełku jest zazwyczaj strzałem w dziesiątkę ze względu na swoją uniwersalność - nadaje się do ciała, twarzy i włosów.
4. VG Professional - Hiszpania
kasetka/76zł

Zestaw dwóch prasowanych róży mineralnych zamkniętych w czarnej kasetce. Nie znam więc jestem ciekawa go bardzo. Wewnątrz znajdziemy dwa odcienie - jaśniejszy i ciemniejszy. Można je również mieszać ze sobą. Do kasetki załączony jest mały pędzelek do aplikacji i lusterko. Produkt wygląda ciekawie, jednak zobaczymy jak się będzie sprawdzał w makijażu.

5. Neauty - Polska
15zł

Ostatnim produktem jaki znalazł się w pudełku, był znany mi już mineralny cień polskiej produkcji - Neauty w odcieniu Sea Shell. Z cieniami miałam przyjemność już się poznać parę miesięcy temu i byłam z nich dość zadowolona. Tym razem więc też zapewne będę. A już zwłaszcza, że kolor cieni jest przepiękny. Można go stosować również na bazę, przez co pięknie wydobywa się intensywność koloru.



Tak oto prezentuje się grudniowa edycja Liferii. Osobiście jestem bardzo zadowolona z zakupu tego boxa i teoretycznie czekam z niecierpliwością na kolejny - styczniowy. Mam nadzieję, że będzie on tak samo udany jak ten.
I jeżeli tak dalej pójdzie, a załoga Liferii będzie dokładać wszelkich starań do zawartości swoich pudełek jest szansa, że staną się ogromną konkurencją dla BeG czy Shiny. Tak czy inaczej nie pozostaje więc mi nic innego jak trzymać kciuki i mieć nadzieję, że będzie tylko coraz lepiej.
Co sądzicie o tych boxach? Myślicie, że mają szansę przebić się przez konkurencję? Mnie osobiście bardzo się podobają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne