1/02/2017

&& Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose, pomadka idealna + nowe odcienie &&

O tym, że Golden Rose zrobiło furorę wypuszczając kilkanaście miesięcy temu na rynek polski pomadki matowe nie trzeba zbyt wiele pisać. Pojawiły się wpierw w sztyfcie - Velvet Matte Lipstick, kolejne w kredce jako Matt Crayon Lipstick, potem dołączyły do nich siostrzane maty w płynie Longstay Liquid Matte Lipstick, w postaci błyszczku. Chyba nikt wtedy nie spodziewał się, że będą jednym z najlepszych produktów w Polsce.
Przystępna cena, łatwość dostępu, różnorodność w palecie kolorów i poręczne opakowania (na marginesie bardzo ładne)zrobiły z nich gwiazdy. I chyba nie ma kobiety w Polsce, która by którejkolwiek z powyższych pomadek nie posiadała, chociażby w pojedynczej liczbie. A jeśli należysz jednak do grupy kobiet, które nie miały okazji jeszcze wejść w posiadanie któregoś z matu Golden Rose, zachęcam jednak zaopatrzyć się w jedną - gwarantuję, że się zakochasz.


Skąd ta miłość?
Należę do kobiet, które nie lubią się ograniczać do jednego-dwóch kolorów, lubię mieć pod ręką wybór, tak abym miała pole do popisu. Dzisiaj lalkowy róż, jutro kaszmirowa czerwień, a po jutrze nudziak w odcieniu kawowym. Ale w obecnych czasach inwestowanie w dobry produkt w ilości większej niż jeden to jednak nie lada wyzwanie, bądźmy szczerzy - nie każdego na to stać. A dodając do tego dobrą jakość...no właśnie, zazwyczaj cena idzie w parze z jakością. W tym przypadku pomadki GR okazały się jednak strzałem w dziesiątkę. Nienaganna pigmentacja, trwałość której mogą im pozazdrościć naprawdę drogie marki i cena, spowodowały, że maty GR stały się miłością nie jednej z nas. Ja osobiście zaczęłam od dwóch matów w kredce i jednego w płynie i poległam w tej bitwie. Dziś na półce toaletki stoi sztuk...12. Oszalałam, zwariowałam. W dosadnym tego słowa znaczeniu. Ale prawda jest taka, że nie istnieje na rynku polskim żaden produkt, który swoją trwałością i ceną mógłby w tym momencie przebić te pomadki. Nawet maty Kobo które uważałam, za częściowy ideał wylądowały w najciemniejszym zakamarku szuflady. A już zwłaszcza gdy przed Świętami w sklepie on-line pojawiły się nowe odcienie GR.

Fenomen Ideału
Kupując pomadkę liczymy w duchu po cichu, że po jej zaaplikowaniu nie zostawimy jej gdzieś na szklance czy kubku. Jak i na to żeby po godzinie nie być zmuszoną do kolejnej aplikacji. Chcemy aby ten kolor z godziny na godzinę pozostawał taki sam. Odcień był intensywny i trwały. Nie lubimy w pomadkach przesuszania warg. Ja jeszcze osobiście nie przepadam za zapachem niektórych pomadek.
Na czym więc polega fenomen matów GR? Na całkowitej odwrotności do tego co napisane powyżej. Nasze modły przy zakupie, są nie potrzebne. Owszem ich pomadki lekko się ścierają, ale jest to w granicach normy. Po kilku godzinach na ustach nadal jest widoczny kolor, który niczym nie odbiega praktycznie intensywnością od momentu aplikacji. Wiem, że wiele z nas się boi, że mat będzie wysuszał usta - nic bardziej mylnego. A już na pewno nie w tych pomadkach. Usta są nawilżone i gładkie, a trwałość doskonała. Pomadki są dość gęste, nie kleją się, szybko zasychają. Nie rolują na ustach.
Ceny pomadek to 11.90 za pomadki w sztyfcie i kredce, oraz 19,90 za pomadkę w płynie. Dostępne nie tylko w ich firmowym sklepie, ale też w innych drogeriach zarówno tych internetowych jak cocolita.pl lub stacjonarnie. U mnie w Krakowie dostępne są nawet w osiedlowej drogerii. Zachęcam jednak do zaglądania na strony internetowe, gdzie możecie kupić je taniej kiedy jest np.promocja.


Nudziakowe nowości
Jeszcze przed Świętami w sklepie internetowym GR pojawiło się pięć nowych odcieni matów w płynie. Wśród nich znalazły się dwa ciemne, intensywne kolory o numerach 14 i 15. Pierwszy w odcieniu pomarańczowej czerwieni, drugi w kolorze pięknej śliwki. Oraz trzy odcienie jasne, stonowane. Bardziej nudziakowe, a więc idealne na co dzień. O numerach 13,16 i 17. Mając trzy ciemne kolory w kredce postawiłam więc na wszystkie nowości w jasnym odcieniu, oraz jeden ze starych kolorów. Chociaż chodzi za mną jeszcze wspomniana wyżej śliwka, która będzie idealna na jakieś wieczorne wyjście.
Wracając do zamówionych nudziaków, są one utrzymane w kolorach beżowych z ciepłą nutą. Numer 16 jest tutaj najciemniejszy utrzymany w brązowej tonacji. Numer 13 z kolei jest jasnym przyjemnym, nieco chłodnym beżem. Natomiast 17 to piękny odcień w pomarańczowej tonacji, coś a'la cegła. Dodatek w postaci numeru 1 to ładny kolor różu, jest on bardzo zbliżony do 12 z matów w kredce, choć nieco jaskrawiej wypada w porównaniu z nią.
Poniżej znajdziecie zestawienie wszystkich czterech kolorów i same ocenicie, czy nowości Wam się podobają.
Jedno jest pewne i póki co niezmienne - są to obecnie najlepsze maty na polskim rynku.




Jak Waszym zdaniem prezentują się nowości? Nie uważacie, że wyglądają pięknie?Jestem ciekawa Waszego zdania.
Buziaki:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne