1/05/2017

&& Nowości kosmetyczne grudzień &&


Lampka wina, wanna pełna piany i laptop...i nareszcie 5 minut dla siebie. A skoro mam te 5 minut to stwierdziłam, że napiszę lekki post. Lekki, bo po całym dniu nie mam już głowy na jakąś porządnie opływającą w treść recenzję. Co nie znaczy, że w najbliższym czasie nie zaleję Was nimi. Co prawda w planach była szybka fotorecenzja najnowszej palety Too Faced - Sweet Peach, ale niestety nie wyszły mi zdjęcia i odpuściłam dziś sobie. Mam nadzieję, że uda mi się jutro pokazać Wam tą słodziznę. Dziś jeszcze podpowiem Wam, że na dniach pojawi się post o zaletach siarki w kosmetykach, a wraz z nim niespodzianka dla Was- moich czytelniczek, w postaci rabatu na zakup kosmetyków BALNEO . Zgodnie z obietnicą pojawi się również konkurs, powód mam podwójny do jego zorganizowania chociażby ze względu na liczbę obserwatorów, która dziś zmieniła się w równe 400 :) Za co Wam ogromnie dziękuję.
Jeszcze w tym tygodniu chciałam napisać ostatni post dotyczący wybranych kosmetyków - tyle tylko, że zamiast top piątki będzie piątka bubli zeszłorocznych. Przecież i one zasługują na chwilę uwagi :) Jeśli chodzi o spotkanie, lista została dziś teoretycznie zamknięta. Do 10 stycznia powysyłam maile do dziewczyn które się na niej znalazły.
To tyle w kwestii informacyjnej (zawiało powagą :P). Wracam do postu, mało treściwego, aczkolwiek należącego do tych przeze mnie bardzo lubianych - uwielbiam oglądać Wasze zdjęcia w postach haulowych, nowościach itd. A dzisiaj ja Was zapraszam na nowości w mojej łazience, które pojawiły się na przełomie ostatnich kilku tygodni. Części rzeczy nie znam, część zaspokoiła moje zapasy, część była zakupem, część podarunkiem...Dużo cholercia tego :)

Na kremy Clarins miałam chrapkę od wieków, ale bądźmy szczere - cena przerosła moje możliwości. A już zwłaszcza, że mam tendencję do przyzwyczajania się do dobrych kremów, i potem ciężko się rozstać z nimi. Ale chcąc nie chcą kiedy zobaczyłam co mi sprezentowała moja kumpela obiecałam sobie zużyć je do dna i...no właśnie i poległam. Multi-Active Jour i Multi-Active Nuit to dwa iście piekielnie dobre kremy, o treściwej konsystencji, które działają na moją suchą skórę jak najlepszy okład, że są rewelacyjne to mało powiedziane. Zapewne pojawi się u mnie recenzja tych kremów, bo zasługują na osobny, rzetelny wpis.

Po kolei od lewej:
Do kremów została mi sprezentowana kasetka ArtDeco projektowana przez Mariusza Przybylskiego oraz pędzelek wysuwany w pięknej metalowej obudowie, przeznaczony do malowania ust. Kasetkę uzupełnić muszę czymś, bo bardzo mi się podoba. Nie wiem może cieniach, albo różem, coś muszę znaleźć do tej pięknej obudowy. Pędzelek oczywiście jest równie piękny.
Cień do powiek Dior Diorshow Fusion Mono to u mnie nowość i perełka zarazem. Jestem zachwycona pigmentacją jego. Dodatkowo powiem, że chyba w końcu mam w swojej kosmetyczce prawdziwy odcień popielu, który nie wpada ani w niebieskie ani w zielone czy jeszcze jakieś inne tony. Jest prawdziwym popielatym kolorem.
W Bubble Mask z Sephory zaopatrzyłam się sama, zachęcona wcześniej maską nocną z której jestem bardzo zadowolona. Ta też pomału zaczyna zachwycać. Przyjdzie zatem dzień na recenzję i jednej i drugiej.
Lancome - tusz do rzęs, ale na jego temat się nie wypowiadam nawet. Leży schowany, zamknięty i czeka w kolejce, aż zużyję te które zdążyłam pootwierać.
Zestaw Tony Moly który sprezentowałam sobie sama, a to dlatego, że była promocja w Sephorze i chciałam dobić do magicznej kwoty, żeby skorzystać z rabatu. A poza tym ciekawa jestem tego Toniego strasznie więc w sumie cieszę się że owy zestaw pojawił się na półkach. A najbardziej korci to zielone jabłuszko - maska peelingująca. Czy się sprawdzi zobaczymy :)
Dr. Irena Eris Japan Spa to ujędrniające serum lekko-opalizujące do ciała...nie wiem czemu, ale boję się tego produktu. Lecz ciekawość w końcu wygra i spróbuję je. Chyba, że ktoś z Was miał i mi coś na jego temat powie?
Estee Lauder Advenced Night Repair - będę odmładzać się nocą. No w sumie wypadałoby, bo coraz dalej 30-stka za mną zostaje :/ Ciekawy produkt i za niedługo w końcu pewnie go otworzę, na razie stoi i czeka.
Yonelle Progressive Nanomask. W końcu w moje łapki wpadło coś tej marki. Oczywiście to jeden z prezentów od mojej koleżanki, która przeczytała moją listę chciejstw i postanowiła spełnić co nieco z niej, jak chociażby sprezentowanie mi czegoś tejże marki. Maska ma świetne opinie z tego co widzę więc liczę po cichu, że i ja ją osądzę pozytywnie. Póki co czeka, aż zużyję inne.
Yoskine Moon Wakai to opływająca w same superlatywy baza pod makijaż. Takich specyfików na co dzień nie używam, ale na wyjście, od święta czemu nie? Sprawdziłam ostatnio w Sylwestra...jest idealna. Mogę się już podpiąć pod kolejną pozytywną opinię.

Na drugim zdjęciu jeszcze więcej...
Będąc we Włoszech na Święta nie omieszkałam zahaczyć o Aqua Sapone i zaopatrzenie się w kosmetyki marki Pupa Millano, u nas Ci tego pod dostatkiem, ale cenowo dwa razy drożej niemalże wychodzą. Kupiłam limitki w postaci uroczych koron - białą i zieloną, oraz kosmetyczkę z kredką i tuszem.
Odwiedziłam również Kiko. Wybrałam dwa cienie i pomadkę. Mało bo mnie poganiali, a poza tym stanęłam w sklepie i zgłupiałam - sama nie wiedziałam co mam kupić.
Too Faced Semi Sweet to kolejna paleta czekoladowa, w którą zaopatrzyłam się w grudniu po furorze jaką zrobiła u mnie BonBons. Oczywiście nikogo nie zaskoczę pisząc, że Semi też mi skradła serducho. A dziś w moje łapki trafiła najnowsza Sweet Peach. Jest równie cudna co dwie pozostałe.
Pędzle Zoeva to mój zakup taki trochę nie planowany, wybrałam te z serii Bamboo bo miałam kiedyś w rękach te podstawowe czarne i niestety byłam nimi rozczarowana. Natomiast te bambusowe są całkowitym przeciwieństwem - twardsze i lepiej ścięte włosie. I jakieś takie bardziej solidne się wydają. Zakupu w każdym razie nie żałuję.
Golden Rose o których Wam pisałam kilka dni temu to zakupy uzupełniające - pojawiły się nowości w płynnych matach więc kupiłam wszystkie trzy w jasnych odcieniach i przy okazji od dawna kuszące mnie kolory w kredkach które lubię równie mocno co te płynne.
Sylveco czyli uzupełnienie zapasów - tonik hibiskusowy, płyn micelarny (nieodwołalnie najlepszy do tej pory) i pomadka peelingująca. Te trzy rzeczy są u mnie podstawą w codziennej pielęgnacji. I bez nich się już nie obejdzie.
Yanke Candle woski. Zapas na jakiś czas jest, tyle tylko, że od kilku dni kupuję podgrzewacze do kominka i jakoś mi z głowy wiecznie wylatują...:P
BombCosmetics babeczki i kula do kąpieli. Szczerze? Żal mi ich użyć :/ Są tak piękne, że żal serce ściska aby je topić w wodzie. Jak na razie leżą schowane (nawet za ozdobę nie mogą robić) przed moimi domownikami - mąż już się na rudolfa czaił, a starsza córka na ciastka :/
Nudestix to nowość w sprzedaży w sklepie Sephora. I był to zakup niekontrolowany. Spodobało mi się opakowanie, całokształt tej kredki więc ją kupiłam, ale powinnam się z tego zakupu rozgrzeszyć chyba - 89zł za kredkę metalowym pojemniku...już mnie porąbało całkiem. Miejmy nadzieję, że chociaż będzie pełnosprawna, a efekty i trwałość choć trochę będą szły w parze z ceną.
Nils Inc MatchBox kolejny zakup pod wpływem impulsu. Chociaż podobał mi się kolor i pomadki i lakieru. Tylko na co mi lakier jak jego miejsce zajęły hybrydy, a na ustach wciąż króluje Golden Rose? Tego chyba nikt nie wie, nawet ja sama.
OrganicShop, po rewolucji w mojej łazience jaką dokonały peelingi do ciała tejże marki, skusiłam się na sól do kąpieli. Jak na razie jest ok, chociaż chyba miałam większe nadzieje. Ale i tak za tą cenę, jest w porządku :)

Uff dobiłam do końca (prawie), miałam jeszcze dodać boxy jakie się uzbierały w ostatnich tygodniach, ale daruję sobie chyba. Chociaż może znajdę chwilę na pokazanie zawartości Liferii grudniowej, albo już poczekam na kolejną styczniową, bo zapewne większa część z Was już zna świąteczną edycję. Wśród szału zakupowego zaopatrzyłam się jeszcze w paletę Zoeva - CocoaBlend. Była ona razem z Too Faced na liście chciejstw roku 2016. Myślę nad jeszcze dwoma ich paletami. Ale to już chyba będzie rozpusta całkowita...
Teraz już koniec:)
Trochu się tego uzbierało, więc na razie nie planuję zakupów, zapasy uzupełnione, nowości grzeją już miejsce na toaletce, teraz trzeba skupić się na zużyciu tego.
Ciekawa jestem czy jest tu coś co szczególnie polecacie, albo wręcz przeciwnie jesteście na nie - chętnie poznam Wasze opinie.
A teraz lecę spać, buziaki :*
I do jutra.

psst...jutro (a raczej dziś-już po północy) ruszy konkurs...zatem do dziś :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne