2/02/2017

&& Maski do twarzy Sephora - Night mask & Bubble mask &&

Hej :)
Jakiś czas temu wśród blogerek zrobiła furorę jedna z maseczek marki Sephora. Błotna maseczka oczyszczająca z cynkiem i miedzią zdobyła serce nie jednej z Was. Stała się ulubieńcem kobiet, mających cerę tłustą lub mieszaną. Czytałam o niej wiele dobrego, praktycznie nie spotkałam się chyba z żadną negatywną opinią i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że osobiście przetestować jej nie mogłam. Mam cerę suchą, wrażliwą, a więc zastosowanie powyższej maski spowodowało by u mnie jeszcze większe przesuszenie. Jednak zachęcona opiniami, nie poddałam się zbyt łatwo i przeszukałam sklep znajdując dwie inne.
Creamy Night Mask Moisturizing & Plumping oraz Bubble Mask Detoxifying Oxygenaiting, bo o nich dziś będzie mowa wydały mi się najbardziej odpowiednie do moich potrzeb, a czy stały się moimi hitami dowiecie się już za chwilę.


1. CREAMY NIGHT MASK MOISTURIZING & PLUMPING60ml/49zł
Pierwsza to maseczka nawilżająco-wypełniająca z uwielbianym przeze mnie kwasem hialuronowym. Stała się moją ulubienicą w ostatnim czasie. Zamknięta w poręcznej tubce, z miękkiego platiku, zamykana "na klik". Kremowa konsystencja, dość lekka, w kolorze jasnego różu z perłowym blaskiem zawiera w sobie trzy rodzaje kwasu hialuronowego. Odpowiedzialne one są za proces nawilżenia, zatrzymują w skórze wodę, dając efekt wypełnienia. Maska ma zapewnić zdrowy, pełen blasku wygląd skórze, a dzięki zawartości w składzie wyciągu z białej herbaty i witaminy E  działających antyoksydacyjnie zapobiegać jej starzeniu oraz wspomóc usuwanie nadmiaru wolnych rodników. Przeznaczona do każdego rodzaju cery, również dla wrażliwej. Ważne - maska nie "zatyka" więc nie powoduje powstawania zaskórników.


Maskę polubiłam od razu. Rewelacyjnie się prowadzi po skórze, jej lekka konsystencja dość szybko "przywiera" do skóry, nie musimy więc obawiać się o plamy na poduszce. Tworzy jakby filtr - taką "drugą skórę" na twarzy. Nie jest również tłusta. Ma przyjemy kolor i zapach. Na stronie Sephora pisze, że można jej nie zmywać, ja jednak rano przemywam twarz tonikiem, gdyż maska się lekko łuszczy, a to nie wyglądałoby dobrze pod makijażem.
Co zauważyłam? Efekt nawilżenia, który widać praktycznie natychmiast po pierwszym użyciu. Skóra rzeczywiście wydaje się jakby gładsza, pełniejsza, przy tym jednak pozostaje przyjemnie miękka w dotyku. Przypuszczam, że jest to właśnie wspomniany przez producentów efekt wypełnienia. Obawiałam się przez to trochę tego zatykania, które rzekomo ma nie występować, ale zupełnie nie potrzebnie. Odkąd stosuję nie pojawił się żaden nieprzyjaciel na horyzoncie, co mnie niezmiernie cieszy.
Podsumowując, maska zagości u mnie jeszcze nie raz. Nawilża, wygładza i jest przyjemna w aplikacji, więcej do szczęścia mi nie potrzeba.


2. BUBBLE MASK DETOXIFYING & OXYGENATING
40ml/59zł
Druga nieco droższa, to maska detoksykująca, zapewniająca odpowiednie oczyszczenie skóry, ale także jej zmatowienie. Tutaj miałam problem, bo po pierwsze obawiałam się efektu matu, po drugie przy wrażliwej skórze mocno detoksykujące preparaty nie są wskazane, obawiałam się więc podrażnienia. Jednak pomimo tego bąbelkowa ciekawość zwyciężyła i sięgnęłam również po nią.
Zamknięta w małej, twardej plastikowej butelce, wyposażona w dozownik próżniowy, który zapobiega dostawaniu się do wewnątrz powietrza. Poniżej wklejam Wam również skład maseczki. Jak wiadomo tego typu specyfiki muszą z czegoś być stworzone, tak czy inaczej jednak skład nie jest zły (bardzo podobny do sławetnej ostatnio maski skin79 Pore Bubble Cleasing). Maseczka bąbelkowa tak samo jak nocna została również wzbogacona o witaminę E i wyciąg z białej herbaty. Warto wspomnieć, iż nie zawiera parabenów. Prócz właściwości odtruwających, ma działanie dotleniające i oczyszczające. Przeznaczona do każdego rodzaju cery, i w tym również wrażliwej jednak w przypadku ostatniego rodzaju producent zaznacza, iż może wystąpić podrażnienie.

Skład maseczki:
"Water, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Methyl Perfluorobutyl Ether, Butylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Acrylates Copolymer, Coco-Glucoside, Phenoxyethanol, Coco-Betaine, Sodium Benzoate, Chondrus Crispus (Carrageenan), Sodium PCA, Fragrance, Sodium Chloride, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Hydroxide, Niacinamide, Tocopheryl Acetate, Camellia Sinensis Leaf Extract. "



Tak jak wspomniałam powyżej obawiałam się jej. Efekt matowienia był dla mnie równoznaczny z przesuszeniem, a detoks łączyłam z podrażnieniem. Nic jednak takiego się nie stało, więc jestem tym bardziej zadowolona.
Konsystencja maski jest gęsta, półprzezroczysta o lekko kwaskowatym zapachu. Po zaaplikowaniu na wilgotną twarz i połączeniu z powietrzem zaczyna musować na twarzy, wytwarzając bąbelki (można ją aplikować na nieoczyszczoną wcześniej z makijażu twarz). Przypomina to masaż, czuć przyjemne mrowienie cały czas, czasem nawet delikatne łaskotanie. Trwa to około 3-5 minut. Po tym czasie zmienia się w lekką piankę, którą należy lekko wmasować w skórę, po czym spłukać wodą. Należy uważać, aby nie dostała się do oczu. Warto zwrócić tu uwagę, iż w razie wystąpienia jakiegokolwiek dyskomfortu jak np.wrażenie ściągania czy pieczenie, należy maskę od razu zmyć. W moim przypadku występuje za każdym razem lekkie ściąganie, aczkolwiek jest ono chwilowe więc nie czuję potrzeby zmywania jej. Zalecane jest do stosowanie raz na tydzień ze względu na swoje działanie detoksykujące.


Efekty? Ano są, i to widoczne. Poszarzała twarz odzyskuje ładny koloryt. Skóra staje się promienna i zyskuje zdrowy wygląd oraz świeżość. Efekt matu jest, jednakże nie jest on, aż tak mocny jak zapewnia producent, co mnie niezmiernie cieszy. Działa w widoczny sposób oczyszczająco.
Maseczka po spłukaniu zostawia przyjemny "śliski" film na skórze. I co ważne było dla mnie - nie wysusza, ani nie łuszczy skóry po kilkukrotnym zastosowaniu.
I jedyną wadą jaką znalazłam w niej jest to...iż nie mogę jej znaleźć na stronie Sephory, nie wiem więc czy jest to zwyczajny brak na stanie czy była to jakaś chwilowa seria:/ Jeśli to drugie to jest mi z tym bardzo źle, bo chciałam zrobić zapas.
Wspomnę jeszcze iż obie maski zostały przebadane pod kątem dermatologicznym, a także nie były testowane na zwierzętach.


Macie jakieś maseczki Sephory w swoich zasobach? A może znacie którąś z powyższych? Co o nich sądzicie?

pssst. co powiecie na jakieś rozdanko?? dawno nic nie było :p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne