2/05/2017

&& Podsumowanie stycznia, haul+nowości &&

Cześć Wam :)
Nadeszła w końcu pora na rozliczenie się ze stycznia, który chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie dłużył mi się, a wręcz przeciwnie - upłynął dość szybko, ba! nawet powiedziałabym, że za szybko.
Oczywiście nie brakło przyjemności w postaci zakupów, a wśród nich kilka nowości, na które skusiłam się po przeczytaniu pozytywnych opinii. Są azjatyki, polskie produkcje i moja nowa miłość, chociaż wiem, że dla większości z Was to już przeżytek - minerały, których powiem szczerze bałam się jak cholera. Było kilka pudełek i nawiązana nowa współpraca, która jest dla mnie miłym zaskoczeniem.
Styczeń również upłynął mi na dopinaniu do końca spotkania Blogerek, które odbyło się wczoraj. Na dniach pojawi się post z relacją. Było (mam nadzieję) miło i przyjemnie, a ja osobiście jestem szczęśliwa, że miałam okazję poznać dziewczyny w realu.



Zaledwie tydzień temu, na moim blogu pojawił się post z nowościami dr. Ireny Eris Provoke. Mogłyście w nim poczytać o nowościach jakie marka oferuje nam w związku z karnawałem, było o nowych cieniach w płynie i pomadkach matujących, ale nie tylko, więcej możecie przeczytać tu > LINK
To właśnie owa marka zaskoczyła mnie miło propozycją współpracy. Po wymienionych kilku mailach z P. Magdą i uzgodnieniu warunków, po kilku dniach otrzymałam przesyłkę...byłam na tyle zaskoczona jej zawartością, że doszłam do wniosku, iż to pomyłka i paczka pewnie należy do kogoś innego i...odesłałam ją. Tak, tak. Dobrze czytacie. Jak się potem okazało, paczucha była przeznaczona dla mnie i do żadnej pomyłki nie doszło. Marka dr. Irena Eris zaskoczyła mnie w pełnym tego słowa znaczeniu. Pani Magdzie i jednej i drugiej serdecznie dziękuję i obiecuję, że więcej nie będę już sprawiać zamieszania ;p
W paczce znalazłam nie tylko nowości z kolorówki, ale i ukochany przeze mnie peeling do ciała i olejek z serii Spa.




Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zamówiła jakiś boxów kosmetycznych. Na szczęście ze stałej subskrypcji pozostawiłam tylko boxy Liferii. O styczniowej mogłyście poczytać tu > LINK . Pozostałe pudełka to boxy z wyprzedaży, pozwoliłam sobie tym razem na Joyboxa "De Lux" oraz BeGlossy&Zmalowana. Do BeG dorzucali drugie pudełko niespodziankę. Na ten ostatni więc zdecydowałam się, bo zwyczajnie były dwa pudełka w cenie jednego, a ja miałam ochotę na rozświetlacz z bronzerem Manna Kadar i peeling BodyBoom, które wtedy pojawiły się w boxie. Niestety nie wrzucę Wam zdjęć, bo w ferworze walki zapomniałam je zrobić, ale myślę, że pudełka stworzonego wspólnie ze Zmalowaną nie trzeba przedstawiać i znacie jego zawartość (dodatkowy box był oczywiście zaopatrzony w kosmetyki które zapewne zalegały im na stanie) natomiast JoyBox "De Lux" możecie zobaczyć na ich stronie > LINK a ja Wam zdradzę jeszcze tylko, że jutro o 15 rusza wyprzedaż poprzednich JoyBoxów, które będzie można kupić w całkiem przyzwoitych cenach. O ile nie padną im serwery :p



Zostając przy zakupach, nie mogło zabraknąć czegoś azjatyckiego. A, że nabrałam wielkiej ochoty na wypróbowanie czegoś z nowej linii AragoSpa Aqua marki SKIN79 postanowiłam spróbować delikatną piankę do mycia twarzy, oraz sprawdzić na sobie działanie sławnego ostatnio toniku-tonera Benton, w którego składzie znajduje się, aż 58% soku z liści aloesu. Do tego oczywiście nie zabrakło maski-pandzi :)



Ostatnio moją ulubioną drogerią internetową stała się Cocolita.pl tym razem skorzystałam z ich spóźnionej wyprzedaży, zaopatrzyłam się w końcu w masełko do skórek Sally Hansen, witaminę C z Ava Laboratorium, masło shea i krem pod oczy Nacomi i...podkład Annabelle Minerals. Gdy tylko doszła przesyłka, pierwsze co zrobiłam to dorwałam się właśnie do podkładu i poległam całkowicie....



....kolejnego więc dnia nie obyło się bez odwiedzenia mojej ulubionej krakowskiej Drogerii Pigment i zaopatrzenia się w całą resztę Annabelle tj.puder, korektor i róż, a przy okazji zrobienie małych zapasów. Do koszyka wpadł jeszcze aloes Holika (obowiązkowo) dwie rosyjskie maski do twarzy Bania Agafii (moje włosy rosyjskich produktów nie cierpią, ale za to twarz i ciało tak), gąbeczka RT do makijażu (doszłam do wniosku, że zanim zainwestuję w oryginalny BB poćwiczę na jakiejś tańszej) oraz woda różana MakeMeBIO której jestem bardzo ciekawa.





Powiększyłam również w styczniu nieco moją rodzinę pędzli, i zainwestowałam w piękny biały set do makijażu oczu oraz pędzel kabuki z Nanshy Polska . Pędzle można kupić m.in. w drogerii internetowej LadymakeupLINK .Pędzle prezentują się piękne. Utrzymana w bieli i srebrze kolorystyka dodaje im swoistego uroku. Po kilku razach mogę śmiało powiedzieć, że były warte swojej ceny.



Na koniec zostawiłam moją wygraną w konkursie Revitalash, w którym udało mi się wygrać serum do rzęs tejże marki. Co prawda nie jest to pełnowymiarowy produkt, ale myślę, że 1 ml spokojnie starczy na przetestowanie jej. To jednak okaże się w praniu. Tak czy inaczej cieszę się, że mam w końcu okazję wypróbować sławetne serum.
Druga wygrana co prawda nie miała miejsca w styczniu, ale z początkiem lutego, jednakże postanowiłam tą paczuchą zamknąć podsumowanie. A dokładnie jest to swop, który wylicytowałam za kryształki na DRESSCLOUD . W swopie znalazł się peeling do ciała, krem do rąk, kostka musująca, puder do stóp oraz olejek bergamotowy, a cały swop utrzymany był w kolorze różu, co tym bardziej mi się spodobało.




A jak Wasze podsumowanie? Jesteście zadowolone z pierwszego miesiąca roku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne