3/14/2017

&& 5 kosmetyków drogeryjnych, na które warto zwrócić uwagę, wyniki SemilacSPA &&

Chyba jak każda kobieta lubię się malować, lubię rozpieszczać swoje ciało, dbać o siebie i...znosić tonami kosmetyki do domu. Czasem zupełnie "przypadkowo" zaglądnę do mijanej po drodze drogerii, pod pretekstem przeanalizowania nowości na pułkach, a że skutkiem ubocznym jest zazwyczaj wrzucenie do koszyka kilku rzeczy, to już nie moja wina, a chociażby sklepu, który np.ma promocję na daną maskę/krem/tonik czy bóg wie jeden na co tam jeszcze. I nie ważne jak wielkie są moje zasoby kosmetyczne, nie ważne, że zapasy mam zrobione jakby co najmniej jakaś katastrofa się zbliżała, ważne że wychodzę dumnie ze sklepu, z uniesioną do góry głową, a pod nosem nucę..."każdy maskę ma - MAM I JA".
I przyznać się, która z Was tak "przypadkowo" nie zagląda do sklepu...? Tematem więc dzisiejszego postu będzie piątka drogeryjnych kosmetyków na które myślę sobie warto zwrócić uwagę, a pozostając przy przyjemnościach na końcu dowiecie się do kogo poleci tym razem zestaw SemilacSPA.



LOREA'L PARIS SKIN EXPERT - maska z czystą glinką wygładzająca

Lubię maski, używam często i myślę, że to jeden z tych kosmetyków obowiązkowych, występujących w każdej kobiecej łazience. Nowość na rynku jaką ostatnio wypuściła marka Lorea'l przykuwa uwagę zwłaszcza krzykliwym hasłem "Czysta Glinka", cóż prawda jest jednak taka, że za wiele wspólnego z czystą glinką te maski nie mają pomimo obecności kaolinu na drugiej pozycji w składzie, aczkolwiek pomyślałam, że chcę ją sprawdzić sama na sobie. Z dostępnych trzech wariantów, wybrałam najodpowiedniejszą dla mnie, czyli różową z dodatkiem alg czerwonych. Maska posiada właściwości wygładzające, zwężające pory oraz złuszczające delikatnie martwy naskórek. Nie powiem, bo już samo opakowanie przyciąga uwagę, jak na produkt drogeryjny. Zamknięta w szklanym słoiczku, z zielono-perłowym wieczkiem i prostym białym napisem, staje się przyjemna w odbiorze. Wewnątrz znajduje się różowawa maź, w której podczas aplikacji wyczuwalne są małe drobinki złuszczające. Po nałożeniu na twarz, po około 10 minutach lekko zasycha, nie jest to jednak typowe zasychanie jak przy glince - maska Lorea'l pozostaje ciągle jakby "mokra". Sprawcą tego jest skład, który tak jak wspomniałam wyżej, pozostawia wiele do życzenia. Pomijając jednak ten fakt, po dwóch-trzech aplikacjach, rzeczywiście maska spowodowała, że pory są mniej widoczne, a skóra jakby gładsza.
Ogółem więc rzecz ujmując z maską się polubiłam, nie uczuliła mnie, nie podrażniła, ale ze względu na obecność w składzie propylene glycolu polecam stosować ją raz w tygodniu. Dzięki temu nie wyrządzimy sobie nią krzywdy.
Cena 34.99/50ml (około 10 aplikacji)



L'BIOTICA BIOVAX GLAMOUR DIAMOND, PEARL - oleokremy do włosów bez spłukiwania 
Do Biovaxa L'biotici pałam jakimś szczególnym sentymentem. Lubię ich produkty do włosów. Miło wspominam też serię z olejkami świata, a zwłaszcza balsam BB. Oleokremy do włosów to zamknięte w wąskich tubach kremy do włosów, mające dwa zastosowania - na sucho i na mokro. Do wyboru mamy cztery rodzaje, ja zdecydowałam się na dwa. W Diamond znajdziemy mieszankę diamentów z olejkami amazońskimi tj.babassu i pequi, natomiast w Pearl proteiny perłowe połączone z olejkami dalekiego wschodu-tsubaki i perilla. Oba produkty mają działanie wygładzające oraz odżywiające. Nadają włosom blask i miękkość. Przy tym nie obciążając ich. Są idealne na końcówki, zwłaszcza zniszczone. Jeśli więc nie przeszkadza Wam zawartość w składzie silikonów (tak, tak niestety są i to na trzecim miejscu) ani gliceryna to jest to produkt, który jak najbardziej powinnyście wypróbować.
Cena ok.15zł/125ml



BIELENDA BAWEŁNA - dwufazowy płyn do demakijażu oczu
Wpierw miałam wersję niebieską - i jego Wam nie polecę. Piekły oczy, powodował łzawienie i makijażu nie domywał w ogóle. Bardzo go nie lubiłam. Z tego co pamiętam przy połowie, butelka wylądowała w koszu. Ale, że ciekawość powiodła mnie w sklepie ku różowej wersji, postanowiłam w Bielendy płyn zainwestować po raz drugi. I tym razem nie żałuję, a wręcz śmiem napisać, że jest to obecnie najlepszy jaki mam w domu (notabene już nie długo zrobię Wam porównanie trzech produktów do demakijażu oczu). Jeśli więc szukacie czegoś dobrego, a niedrogiego, przeznaczonego również dla oczu wrażliwych myślę, że spokojnie możecie po niego sięgnąć w drogerii. Dodatkowo płyn został wzbogacony kwasem hialuronowym i keratyną, więc fajnie nawilża, łagodzi podrażnienia i rewelacyjnie domywa wodoodporny makijaż. I nareszcie coś co nie wywołuje łzawienia, ani nieprzyjemnego pieczenia. A to plus i to ogromny, zwłaszcza dla osób posiadających wrażliwe oczy.
cena ok.10zł/125ml



BIELENDA MAKE-UP ACADEMIE PEARL BASE - perłowa baza pod makijaż

Nie będę Was tutaj przekonywała, aby tego typu produkty używać codziennie. W końcu jest to baza, a baza ma przygotować skórę pod kolejne etapy makijażu,a co za tym idzie? Ma wygładzić, wyrównać koloryt i...jest zazwyczaj tak napompowana silikonami, że codzienne używanie nie wchodzi w grę. Ale, dlaczego od czasu do czasu np.na jakieś wyjście nie poprawić co nieco? Nowość Bielendy to trzy warianty baz - pearl, lumiere i bronze. Zamknięte w szklanej buteleczce mieniące się perełki, niezależnie od wybranego wariantu mają nadać naszej skórze nieskazitelną gładkość i świeżość, poprawić koloryt i dodać blasku. Baza jest przyjemna w zastosowaniu, wystarczy nacisnąć dozownik i wydobyć odpowiednią ilość produktu. Po zaaplikowaniu pozostawia na skórze lekko śliską powłokę, która delikatnie wygładza nierówności. Nie zauważyłam, aby w jakiś znaczący sposób poprawiała koloryt, aczkolwiek rzeczywiście daje lekki efekt jakby świeżości. Myślę więc, że stosowana z umiarem i od święta nie wyrządzi większej krzywdy, a dodatkowym jej atutem jest wygląd wizualny, bo bądź co bądź przykuwa uwagę.
Cena 29.99zł/30gr



AA ETHNIC BEAUTY - sensoryczny balsam do ciała
Kolejny produkt w mojej łazience, który działa na każdy mój zmysł tym razem z nieco niższej półki cenowej. Mam obecnie drugie opakowanie i za każdym razem kiedy sięgam po ten balsam czuje się doskonale, a to za sprawą nie tylko dobroczynnych właściwości, ale też przyjemnego w odbiorze opakowania - niebieskiej mozaiki, która prowadzi mnie, aż do Maroka, a także cudownego zapachu i idealnej konsystencji. Dostępne są jeszcze dwa rodzaje rytuałów - Himalajski i Japoński, ja jednak stawiam po raz kolejny na słodki aromat wanilii, która w bardzo subtelny sposób otula skórę i pieści moje zmysły. A w połączeniu z masłem cupuacu, daje istną rozkosz użytkowania. Ku mojemu zaskoczeniu, po raz drugi spotkałam się z balsamem, który po wsmarowaniu w skórę, pozostawia ją jakby "mokrą" przez chwilę, tak było w przypadku lubianego przeze mnie białego Evree. "Mokry" film oczywiście po chwili się wchłania i skóra pozostaje przyjemnie miękka i nawilżona w dotyku.
Cena ok.16 zł/200ml



Znacie, któreś z powyższych pozycji? Dajcie znać czy lubicie je, czy jest wręcz przeciwnie :)

Na koniec wyniki rozdania SemilacSPA
Semilac tym razem miał branie :p
Zgłosiło się Was łącznie 56 osób, wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za udział w zabawie i wszem i wobec ogłaszam, że zestaw pielęgnacyjny leci do:

Magdaleny Urbańskiej z bloga    JOY OF JELLY

Gratuluję i zaraz wysyłam maila z prośbą o adres do wysyłki, a Was zapraszam na Urodzinowe tym razem rozdanie --> LINK

Buziaki :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne