3/16/2017

&& Miłość od pierwszego wejrzenia, czyli o minerałach część pierwsza &&

Długo zastanawiałam się nad napisaniem tego posta. Temat kosmetyków mineralnych wałkowany już był nie raz, nie dwa, prościej więc byłoby dodać kolejną recenzję o podkładzie, pudrze, korektorze itd. z drugiej strony pomyślałam, że może jednak taki post jak dziś będzie miłym wstępem do dalszej części niekończącej się opowieści na ich temat. Do tego kilka wiadomości od Was z pytaniem o produkty mineralne, jeszcze bardziej zmobilizowały mnie do napisania tej treści, zwłaszcza że i ja zanim po nie sięgnęłam, miałam pewne obawy i czułam jakiś rodzaj nieokreślonego strachu przed nimi. Dlatego dziś postaram się rozwiać niektóre wątpliwości, oraz przybliżyć Wam nieco fenomen mody na minerały. Jak to mawiają...



...NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY JAK GO MALUJĄ
Zanim sięgnęłam po mój pierwszy kosmetyk mineralny, zdążyłam wpierw naczytać się różnych opinii na ich temat, począwszy od tych super pozytywnych, poprzez obojętne, a na końcu te negatywne. Czytając te ostatnie czułam przed nimi strach. Przyzwyczajona od lat do zwykłych, płynnych podkładów, które aplikowałam palcami, pędzlem albo gąbeczką, nie potrafiłam wyobrazić sobie również aplikacji podkładu o sypkiej konsystencji. A dodatkowo zniechęciłam się kilkoma opiniami, na temat nieładnego zbierania się minerałów na suchej skórze. Przeświadczona więc, iż są przeznaczone tylko dla cery problematycznej, tłustej bądź mieszanej omijałam je skutecznie łukiem. Do czasu kiedy zagłębiłam się w skład, a moja ciekawość jak zwykle wygrała ze zdrowym rozsądkiem, i nastał ten moment, kupiłam swoje pierwsze w życiu minerały.

NIEBO, A ZIEMIA
Mineralne kosmetyki wyróżniają zwłaszcza składy. Są w pełni naturalne, bez sztucznych konserwantów, zawierają składniki antybakteryjne oraz naturalne filtry przeciwsłoneczne, nie posiadają także drażniących substancji chemicznych. W przeciwieństwie do zwykłych płynnych podkładów są wolne od parabenów, syntetycznych barwników i zapachów, substancji ropopochodnych oraz są zwyczajnie "lżejsze". Nie zatykają porów, a skóra pod minerałem jest w stanie oddychać, ma więc to zbawienny wpływ na naszą cerę.
Podstawowymi składnikami minerałów są:
- MICA (mika) - dzięki niej produkty mineralne uzyskują lekką, jedwabistą konsystencję, nadaje skórze blasku i promienności.
- ZINK OXIDE (tłenek cynku) - posiadający właściwości antybakteryjne, pomocny przy walce z drobnymi niedoskonałościami oraz nadający krycie.
- TITANUM DIOXIDE (tlenek tytanu) - działający ochronnie przed złośliwym promieniowaniem słonecznym, zawierający naturalny filtr UVA/UVB na poziomie 15 SPF, oraz jak jego poprzednik zapewnia doskonałe krycie.
- TLENKI ŻELAZA, ULTRAMARYNA - pigmenty mineralne, dzięki którym uzyskujemy odpowiednie odcienie produktów.
- PUDER BAMBUSOWY - odpowiedzialny za niwelowanie wydzielanego sebum przez skórę, działający matująco.
- JEDWAB - chroni skórę przed nadmierną utratą wody, wypełnia zmarszczki.



PROBLEMATYCZNA NATURA
Żeby tak ładnie nie było, zaraz na początku pojawiły się jednak problemy, szybko jednak zrozumiałam ich przyczynę. Zastanawiałaś się czasem ile to już lat, odkąd wykonujesz niemalże codziennie makijaż?
Przez ten cały czas karmimy naszą skórę, wspomnianymi wyżej sztucznymi składnikami, w większości dostępnych na rynku podkładach, czy innych kosmetykach kolorowych występują tzw.zapychacze, substancje które nie pozwalają naszej skórze właściwie oddychać. W finale nasza twarz traci blask, pory rozszerzają się, a skóra zaczyna wyglądać fatalnie. Kiedy więc nagle po tylu latach fundujemy naszej skórze tak drastyczną zmianę, musimy liczyć się z faktem, że będzie ona na początku walczyć. Zaraz po kilku pierwszych aplikacjach mineralnych kosmetyków moją twarz zaatakowały złowrogie wypryski. Powodem tego był fakt, że nagle pozwoliłam jej oddychać. Jednak nie ma co się zrażać, jest to normalny proces, i po około tygodniu, max dwóch-powinno wszystko wrócić do normy, a wraz z tym powrotem powinnyśmy dostrzec pomału zmianę w wyglądzie naszej skóry.
Kolejnym problemem było ważenie się podkładu. Nie wyglądało to dobrze, zwłaszcza kiedy liczyło się od razu na zniewalający efekt. Jednak i z tym można sobie łatwo poradzić. Zasadniczo podstawowym krokiem w minerałach jest odpowiednie nawilżenie skóry przed. A w kolejności metoda aplikacji sypkiej konsystencji. Jeśli więc przy pierwszych próbach nakładania podkładu widzisz, że zaczyna się ważyć, znaczy to, że albo musisz zwrócić większą uwagę na nawilżenie twarzy, albo spróbować zmienić metodę aplikacji.

ŻEBY BYŁO ŁADNIEJ

Sposobów na aplikację minerałów jest kilka, jeśli więc jeden nie daje odpowiedniego efektu-nie bój się, spróbuj inny.
Minerały to produkty sypkie, a więc do aplikacji potrzebujemy odpowiednich akcesoriów, może to być pędzel Kabuki lub Flat Top, ważne jest jednak przy wyborze pędzla zwrócić uwagę czy jest on z włosia syntetycznego czy naturalnego-w przypadku kosmetyków mineralnych lepiej sprawdzi się ten pierwszy, który podczas styczności z minerałami nie wchłonie ich w połowie, jak może być w przypadku naturalnego włosia; a także należy zwrócić uwagę czy pędzel jest "zbity" i lekko twardy. Drugi to gąbeczka Sponge. Niezależnie który z powyższych użyjemy, wpierw musimy wysypać nieco produktu na spodeczek czy nawet zakrętkę opakowania (róż z własnego doświadczenia wiem już, że lepiej wpierw nasypać na grzbiet dłoni). W kolejności musimy "wmasować" kolistymi ruchami produkt w nasz pędzel/gąbeczkę. Przy gąbeczce możemy zaraz po "wmasowaniu" przejść do aplikacji zaczynając od czoła i schodząc w dół ku brodzie, w przypadku pędzla wpierw musimy strzepnąć zebraną ilość uderzając o brzeg wieczka, następnie uderzyć podstawą o twardą powierzchnię, tak aby reszta produktu weszła wgłąb włosia. Dzięki temu uzyskamy pewność, że nasz minerał dobrze osadził się we włosiu, i nie nałożymy zbyt grubej warstwy, która się nam od razu skluszczy. Należy pamiętać, by nakładać cienkie warstwy podkładu, aby nie uzyskać efektu maski. W zależności od rodzaju cery, podkład pędzlem aplikujemy albo od czoła, wykonując posuwiste ruchy, kierujemy się w dół-dotyczy to cer problematycznych, lub kiedy mamy suchą cerę rozpoczynamy od środkowej części twarzy, i ruchami "stempla" wklepujemy podkład w skórę, lub kiedy mamy tzw.suche skórki aplikację zaczynamy jak przy cerze tłustej/mieszanej-czyli od czoła kierując się ku brodzie. W zależności od naszych potrzeb aplikujemy 2-3 warstwy. Ja osobiście nakładać jedną, nie mam problemów z cerą prócz jej suchości, więc jedna warstwa wystarcza mi w zupełności. Miałabym jednak pewne zastrzeżenia jeśli chodzi bardzo problematyczną skórę, nie jestem do końca pewna czy mineralny podkład byłby w 100% zakryć wszystkie niedoskonałości.



Kiedy rozpoczynałam przygodę z minerałami, sen z powiek spędzała mi moja sucha skóra, ale i z tym sobie poradziłam. Przypuszczam również, aczkolwiek jest to tylko moja teza, iż sprawdzi się również u osób z tłustą/mieszaną cerą.
Tak jak wspomniałam wyżej, aby minerały wyglądały naturalnie na twarzy, należy zadbać o odpowiednie nawilżenie jej. Czasem nie wystarczy sam krem, a w przypadku cer mieszanych/tłustych również może wystąpić przesuszenie.
Dobrą alternatywą są wtedy wszelkie wspomagacze w postaci hydrolatów czy wody termalnej. Wystarczy spryskać wpierw twarz i odczekać chwilkę, aby nie była zbyt mokra, gdyż podkład może się wtedy zważyć, lub zwilżyć pędzel/gąbeczkę i wykonać wszystkie powyższe czynności, aplikując go na mokro. Można również nanieść kilka kropel hydrolatu na wieczko, następnie nasypać podkład i wymieszać, w ten sposób uzyskamy płynną konsystencję sypkiego minerału.
Osobiście jednak wpierw spryskuję twarz, lub lekko nawilżam pędzel.



MOJA MIŁOŚĆ MINERAŁ
Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że powstanie taki post. Jak wspomniałam Wam na wstępie czułam przed nimi strach, a moje obawy uzasadnione były różnorodnymi opiniami. Wydawało mi się, że wykonanie makijażu podkładem mineralnym jest nie lada wyzwaniem, a zwłaszcza kiedy się chce uzyskać odpowiednie krycie, a przy tym naturalny wygląd. Potem doszły obawy, spowodowane tajemniczą sypką konsystencją. No bo przecież jak wykonać makijaż szybko kiedy jest tyle przy tym zabawy? Ale bez obaw, po kilku razach nabywamy wprawę i z każdą kolejną aplikacją idzie nam sprawniej i szybciej. Dziś do wykonania makijażu minerałami potrzebuję tyle samo czasu co przy zwykłych produktach.
Bałam się, że nie ukryję suchych skórek, albo co gorsza jeszcze bardziej przesuszą mi i tak już suchą skórę. Nic bardziej mylnego. Po pierwszych wspomnianych problemach z wypryskami, moja skóra odwdzięczyła mi się w późniejszym czasie pięknym kolorytem, twarz nie jest już taka szara, a pory w widoczny sposób się zmniejszyły.
Mogę więc całkiem śmiało napisać, że była to najlepsza decyzja jaką dokonałam kierując się moją odwieczną ciekawością. Jednakże zaznaczę, że nie każdy musi polubić się z nimi, to już zależne jest w dużej mierze od naszych upodobań.




Mam nadzieję, że tym z Was które zastanawiają się nad minerałami, rozwiałam chociaż część wątpliwości. Pamiętajcie, że kosmetyki mineralne trzeba odpowiednio dobrać pod siebie. Obecnie na rynku polskim dostępnych jest już kilka marek, jednakże ja się ograniczyłam do dwóch najbardziej chyba znanych w ostatnim czasie - Annabelle Minerals i Lily Lolo. Dlatego co jakiś czas będę publikować indywidualne recenzje z udziałem ich produktów. Jeżeli chcecie przeczytać konkretnie jakiś post z minerałami w roli głównej dajcie znać w komentarzu.
Jestem też ciekawa Waszego podejścia do minerałów-lubicie, czy raczej nie jesteście do nich zachęcone? A może planujecie ich zakup?

Kosmetyki Lily Lolo oraz akcesoria do makijażu dostępne są w sklepach internetowych, a także u oficjalnego dystrybutora na Polskę > SKLEP
Kosmetyki i akcesoria Annaelle Minerals dostępne są w wybranych sklepach stacjonarnych, internetowych oraz na oficjalnej stronie > SKLEP

Miłego dnia :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne