3/11/2017

&& RAU COSMETICS - BETA GLUCAN EYE PADS, TONIC ALCOHOL FREE, COLLAGEN & HYALURONIC ACID MASK oraz niespodzianka &&

Mam grupę kosmetyków po które często sięgam. Są to zazwyczaj też te same marki, sprawdzone i lubiane przeze mnie, ale też jak każda z nas, lubię kiedy w mojej łazience pojawia się nowość. Marka mniej znana, albo znana tylko ze słyszenia. Taką marką okazała się niemiecka produkcja kosmetyków Rau. I jak za niemieckimi sąsiadami nie przepadam, tak moja ciekawość skierowana na te produkty wygrała. Nie będę tu roztrząsać skąd ta niechęć, ani rozprawiać nad historią nam znaną wszem i wobec, ale z chęcią napiszę Wam dziś o trzech produktach tej marki, z którymi bądź co bądź się polubiłam. A na końcu czeka na Was niespodzianka.
RAU Cosmetics to młode jeszcze stosunkowo dziecię, mające niespełna lat osiem. W 2009 roku powstał pomysł stworzenia kosmetyków pielęgnacyjnych pozbawionych w składzie olejów mineralnych oraz parabenów, a także możliwe jak największe ograniczenie dodatków tj. silikony, barwniki czy PEG-y. Marka postawiła sobie za zadanie stworzenie produktów dobrych jakościowo za przystępną cenę, przy wykorzystaniu w większej mierze składników naturalnych (spis wszystkich składników w oparciu o które są produkowane kosmetyki Rau znaleźć można w zakładce na stronie pod nazwą Leksykon Składników - TUTAJ ). W asortymencie znajdziemy dość bogaty wybór produktów do ciała i twarzy. Dodatkowo kupujący, zostaje miło zaskoczony nie tylko schludnym i miłym w odbiorze minimalistycznym wyglądem, ale też rewelacyjną obsługą, która pomoże wybrać odpowiednie do naszych potrzeb produkty.



TONIC ALCOHOL-FREE
O tym, że uwielbiam toniki bardziej, aniżeli micele już nie raz wspominałam. Dlatego kiedy zobaczyłam tonik Rau, nie powiem oczy mi się zaświeciły. Dodatkowo napis na opakowaniu informujący o braku alkoholu w składzie tym bardziej przyśpieszył bicie serca.
Wg.opisu producenta tonik ma właściwości odświeżające, a także nawilżające. W składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z pokrzywy oraz kwas mlekowy. Przeznaczony jest do skóry wrażliwej i bardzo suchej, a także z niedoskonałościami. Zamknięty w półmatowej, plastikowej butelce o pojemności 200ml, zamykanej zakręcanym korkiem. Wystarczy przechylić butelkę i zaaplikować odpowiednią ilość ilość na płatek kosmetyczny, dzięki niedużej dziurce spokojnie unikniemy rozlania. Wizualnie nie muszę chyba go opisywać, wygląda bardzo ładnie w otoczce minimalizmu. Notabene wszystkie produkty Rau utrzymane są w biało-czarnych tonach, co mnie niezmiernie cieszy.



Sam tonik ma barwę lekko żółtawą. Jest jak na tonik przystało rzadki i wodnisty. Posiada przyjemny świeży i orzeźwiający zapach. Tonik zaczęłam używać odkąd przywlokłam go po spotkaniu do domu. Nie ukrywam, że z wszystkich trzech produktów, które dostałyśmy akurat jego ciekawa byłam najbardziej.
Zaskoczenie? Rozczarowanie? Nic z tych rzeczy, już od pierwszego użycia okazał się bardzo przyjemnym kosmetykiem. Po aplikacji czuć, że skóra jest rzeczywiście odświeżona. A dodatkowo na chwilę otulona przyjemnym zapachem toniku( i tu niestety będę zmuszona się przyczepić do jednej rzeczy - w składzie znajdziemy niestety cztery substancje zapachowe, które mogą, ale nie muszą uczulić. Osobiście mam wrażliwą skórę i nie wywołał u mnie podrażnień, aczkolwiek wolę Wam wspomnieć o tym fakcie).Dodatkowo w widoczny sposób daje efekt nawilżenia. Może nie jest idealny w domywaniu makijażu, aczkolwiek nie wymagam takich właściwości od tego typu kosmetyków, tym bardziej, że twarz tonizuję praktycznie na koniec demakijażu, a więc już po zmyciu wszelkich specyfików kolorowych.
Ogółem bardzo go polubiłam. I chętnie kiedyś do niego wrócę jeszcze. Nie uczulił, nie podrażnił, w przyjemny sposób zadbał o moją twarz, czego więc chcieć więcej?
Cena toniku to 64zł/200ml

Składniki INCI:
AQUA (WATER), POLYSORBATE 20, PROPYLENE GLYCOL, URTICA DIOICA (NETTLE) LEAF EXTRACT, ETHYLHEXYLGLYCERIN, LACTIC ACID, GLUCOSE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PHENOXYETHANOL, PARFUM (FRAGRANCE), HYDROXYCITRONELLAL, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, LINALOOL, HEXYL CINNAMAL





RAU BETA GLUCAN MOISTURIZING EYE PADS & RAU COLLAGEN & HYALURONIC ACID MASK
Czyli nawilżająco-chłodzące płatki pod oczy i maska w płachcie. Tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej. Jak o toniku mogłam się rozpisać więcej, tak przy ostatnich dwóch pozycjach, czyli płatkach pod oczy i masce w płachcie, będę mogła raczej wyrazić swoje pierwsze wrażenie, aniżeli napisać recenzję. Choć nie ukrywam, że oba produkty przypadły mi do gustu, a moja decyzja jest spowodowana posiadaną ilością sztuk po jednym opakowaniu.



Płatki nawilżająco-chłodzące pod oczy zaciekawiły mnie już swoim wyglądem. Zwykle tego typu produkty mają kształt przeznaczony do stosowania pod oczy. Tutaj jednak są jakby podwójne, z jednej strony nacięte, przypominają mi "języczki", a więc takim  płatkiem "okalamy" oko dookoła. Jest to fajne rozwiązanie i dość ciekawe. Płatki są dość mocno nasączone płynem nawilżającym, w składzie którego znajdziemy m.in. ekstrakt z aloesu i korzenia lukrecji. Ich zadaniem jest optymalne nawilżenie skóry wokół oczu, a także odżywienie i zregenerowanie delikatnego naskórka dzięki beta glukanowi i obecności pantenolu. Płatki dodatkowo działają kojąco na uszkodzony naskórek.



Miałam sztuk dwie w jednym opakowaniu, więc nie mogę zbyt wiele o nich powiedzieć. Trzymałam je przed nałożeniem około 15 minut w lodówce i rzeczywiście efekt chłodzenia dało się odczuć. Nie wiem tylko czy było to spowodowane pobytem w lodówce, czy płatki rzeczywiście chłodzą. Tak czy inaczej, po ściągnięciu ich, dało się odczuć lekkie nawilżenie skóry, a obrzęk jakby nieco złagodniał. Należy wspomnieć też, że płatki nie ześlizgiwały się ze skóry i dobrze do niej przylegały. Jednak jeśli chodzi o właściwości odżywcze i naprawcze niestety Wam nie powiem czy występują. Myślę, że należałoby zużyć kilka opakowań, aby to określić.
Płatki dostępne są w pojedynczych opakowaniach lub w większej formie pakowane po 8 par. Cena pojedynczego opakowania to 29zł/12ml, natomiast dużej paczki to wydatek z rzędu 179zł/96ml.

Składniki INCI:
AQUA, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, PROPYLENE GLYCOL, BETAGLUCAN, PANTHENOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, PENTYLENE GLYCOL, GLYCYRRHIZA GLABRA ROOT EXTRACT, HYDROLYZED COLLAGEN, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, DEHYDROACETIC ACID & BENZYL ALCOHOL, SODIUM BENZOATE, CARBOMER, XANTHAN GUM, DISODIUM EDTA, POLYSORBATE 20, POTASSIUM HYDROXIDE, MENTHONE GLYCERIN ACETAL, PARFUM


Jeśli chodzi o maskę w płachcie, sytuacja jest podobna. Miałam tylko jedno opakowanie, więc mogę tylko wstępnie wyrazić swoją opinię na jej temat.



Maska znajduje się w foliowym jednorazowym opakowaniu. Wykonana jest z przyjemnej, miękkiej jedwabistej tkaniny nasączonej dość mocno płynem, w którym znajduje się wysokie stężenie kwasu hialuronowego i kolagenowego, a także składniki tj. alantoina, rumianek, aloes czy pantenol. Wg. tego co obiecuje producent maska już po pierwszym użyciu daje efekt odmłodzenia, oraz wyraźnie redukuje zmarszczki, a także ją nawilża. Czy jednak tak po pierwszej aplikacji stałam się nagle 10 lat młodsza? Ano nie niestety. Owszem skóra była nawilżona, ba nawet powiem szczerze nie potrzebowała dodatkowych specyfików po ściągnięciu płachty, aczkolwiek nie zauważyłam, aby moje zmarszczki chociaż lekko zostały zredukowane, a twarz stała się gładsza. Maska fajnie przylgnęła do twarzy, jest dość spora więc można ją dobrze rozciągnąć na powierzchni skóry, tak aby dopasować ją do naturalnego kształtu. Nie zsuwała się, pomimo dość mocnego nasączenia. Producent zaleca trzymać maskę ok.20-30 minut.
Niestety tak samo jak w przypadku płatków pod oczy myślę, że najlepsze efekty i co ważne-widoczne, byłyby dopiero po zastosowaniu przynajmniej kilku opakowań.
Cena pojedynczego opakowania to 17zł. Opakowanie 10 szt kosztuje 139zł.

Składniki INCI:
AQUA (WATER), GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, BETAINE, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, COLLAGEN, ALLANTOIN, ANTHEMIS NOBILIS FLOWER EXTRACT, PANTHENOL, SODIUM HYALURONATE, CREATINE, TAURINE, DEHYDROACETIC ACID, CARBOMER, SODIUM BENZOATE, DISODIUM EDTA, DMDM HYDANTOIN, POTASSIUM HYDROXIDE, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PARFUM (FRAGRANCE), BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL


Podsumowując z tonikiem polubiłam się bardzo, odpowiada mi jego konsystencja oraz właściwości, a także fakt, że mnie nie zapycha. Jeśli z kolei chodzi o maskę i płatki, może się skuszę na większą ilość. Żaden z powyższych produktów mnie nie uczulił, nie wywołał podrażnienia ani innych reakcji. Tak więc oceniam je naprawdę wysoko. Wszystkie z powyższych produktów skierowane są raczej dla osób powyżej 25 roku.
Produkty Rau dostępne są na oficjalnej stronie producenta --> SKLEP .
Co sądzicie o niemieckiej marce Rau Cosmetics?  Jestem ciekawa Waszego zdania, miałyście coś tej marki? Jeśli nie, a jesteście ich ciekawe i macie ochotę na taki zestaw zapraszam na facebook gdzie właśnie ruszył konkurs z marką Rau ---> KONKURS Z RAU COSMETICS

A Wam zdradzę jeszcze tylko, że za miesiąc blog będzie obchodził drugie urodziny i w związku z tym ruszy jutro nowe rozdanie, w którym do zgarnięcia będą dwie nagrody :)
Buziaki:* i miłego dnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne