3/22/2017

&& Tanie kosmetyki z Lidla, czy warto na nie zwrócić uwagę? &&


Witajcie :)
Jak zapewne zauważyliście blog znowu przeszedł małą zmianę. Było to do przewidzenia, że po pojawieniu się nowego szablonu ALISON u Karoliny z Karografii długo nie wytrzymam i w końcu zamienię Christinę na lepszy model. I jak sami widzicie chęci zostały zrealizowane i chyba jakoś bardziej mi się podoba obecny wygląd strony, aniżeli poprzedni. A jak Wy sądzicie? Ciekawa jestem Waszej opinii :) A jak macie ochotę na zmiany u siebie na blogach, zaglądnijcie do Karoliny, a nóż coś znajdziecie dla siebie :)
A przechodząc do sedna dziś będzie o kilku produktach z niskiej półki cenowej, żeby nie napisać z najniższej, aczkolwiek myślę, że warto im również poświęcić uwagę. Przed Wami Cien.


Jak zapewne każda z Was wie marka Cien to produkcja kosmetyczna dla Lidla. Niczym szczególnym te produkty się nie wyróżniają, prócz przyzwoitej ceny, którą z łatwością można uznać jako tą "na każdą kieszeń", żele pod prysznic po ok.4 zł, albo płyny do kąpieli za 6 zł, to tak naprawdę niewielki wydatek. Oczywiście w drogeriach w typie Rossman czy sieciówkach również spotkamy produkty na wyłączność, które są tanie i myślę sobie teraz, że jeśli ograniczymy się tylko do pielęgnacji ciała czy tzw. umilaczy wieczornych w postaci płynów do kąpieli, wcale na tym źle nie wyjdziemy.
Na przykładzie więc lidlowskich Cieni postanowiłam Wam co nieco opowiedzieć o moich już nie takich nowych zdobyczach z Lidla.

BIAŁA KOSTKA W CZARNE KROPKI
Chyba największą moją uwagę będąc na zakupach przykuło małe foliowe opakowanie, w którym znajdowała się kostka mydła z widocznymi czarnymi ziarenkami. Kosztowała 1,99 zł więc tak naprawdę grzechem byłoby jej nie kupić. Cóż co najwyżej zużyłabym jako peeling do dłoni, ale...okazała się całkiem przyjemnym mydełkiem peelingującym, w którym zatopione są ziarenka maku.
Jeśli chodzi o skład w pierwszych pięciu pozycjach znajdują się kolejno Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate - czyli podstawowe składniki mydeł, potem jest woda i gliceryna, a jako piąte miejsce zajął tłustawy emolient Palm Acid. Myślę więc, że wygląda to całkiem przyzwoicie.
Mydełko za pierwszym razem nie dało po sobie jeszcze poznać jakie jest przyjemne. Dopiero przy kolejnych razach, kiedy pierwsza powłoka pozwoliła ujrzeć światło dzienne ziarenkom można je nazwać śmiało peelingującym. Sam masaż nim jest bardzo łatwy i wygodny, a ziarenka w przyjemny sposób masują skórę. Dodatkowym plusem jest zapach, który jest przyjemny i nie ma nic wspólnego z typowym mydlanym aromatem, którego osobiście nie znoszę.
Mydełko również nie pieni się bardzo, ale to mi akurat nie przeszkadza. Nie zauważyłam również zapychania, ani nie wystąpiło żadne uczulenie.
Czy są efekty? Pozostawia fajną, przyjemną w dotyku skórę, ale czy stała się gładsza?Nie niestety nie, nie jest to jednak typowy mocny zdzierak. Za to nadrabia wyglądem, bo w łazience wygląda bardzo przyjemnie.
Cena 1,99zł/75g



CZEKOLADOWA ROZKOSZ
Kolejną pozycją jest masło do ciała o pięknym, intensywnym zapachu czekolady. Powiem Wam, że już samo opakowanie łechce moje zmysły. Zamknięte w imitującym szkło, grubym, przeźroczystym plastiku. Zamykane hermetycznie, z przyjemną dla oczu szatą graficzną. Nic się nie zacina, wszystko jest w nim sprawne. Jest piękne, pomału je kończę i myślę jak wykorzystać opakowanie po nim.  No bo przecież nie wyrzucę :)
Po otwarciu kolejnym zmysłem jaki zostaje zaatakowany to węch. Wierzcie mi lub nie, ale kiedy otwiera się ten słój czuć kakao w momencie. Jest mocne, aromatyczne, słodkie, ale czuć w nim też jakby charakterystyczną dla kakaowca kwaskową nutę. Jest cudowne. Jeśli ktoś uwielbia takie słodkie zapachy, będzie nim zachwycony.
Na koniec zostaje wzrok, i w sumie to nie wiem czy przy maśle do ciała to, aż tak ważny element, aczkolwiek na pewno wart uwagi. Masło nie jest typową białą, zbitą mazią. Ta biel jest jakby złamana beżem. Wygląda przyjemnie i w połączeniu z poprzednimi walorami, chce się je bardziej zjeść aniżeli wsmarować w skórę.
Przeznaczone do skóry suchej i normalnej, dzięki aksamitnej w dotyku konsystencji pięknie sunie po ciele, pozostawiając je nawilżone, przyjemnie miękkie w dotyku i przesiąknięte aromatem czekolady. Nie zostawia ani tłustego, ani lepkiego filtru. I jedynym jego minusem jest zbyt długie wchłanianie. No i obecność gliceryny w składzie, co pewnie u niektórych go zdyskwalifikuje (za to pewnie zadowoli fakt iż jego bazą nie jest parafina)
Dostępne w dwóch wariantach - czekoladowym i mango (to aż tak mnie nie kusiło)
Cena 12.99zł/400ml


ZŁOTO PUSTYNI, ALBO...

...eliksiry do mycia ciała lub do kąpieli. Czyli nic innego jak nafaszerowane SLS-ami żele pod prysznic i płyny do wanny. Osobiście wychodzę z założenia, że bądź co bądź te SLS-y w takich produktach są przydatne i wcale mi nie przeszkadzają.
Seria ekskluzywnych umilaczy pojawiła się z tego co pamiętam pod koniec zeszłego roku, aczkolwiek mogę się mylić, poprawcie mnie wtedy :)
Opakowania ewidentnie inspirowane są krajami dalekiego wschodu, przeźroczyste butelki, zdobią złoto-brązowo-bordowo-niebieskie mozaiki. Wygląda to pomimo całej ich taniości dość schludnie i ładnie. Dodatkowo w konsystencjach ukryte są mieniące się drobinki, a także substancje nawilżające. Do wyboru były trzy rodzaje żeli i dwa płynów, różniących się między sobą kolorami i delikatną różnicą w zapachu, jakie to jednak zapachy nie powiem Wam dokładnie, bo producent nie pokwapił się o dodanie tej informacji na opakowaniu, a jedynie ograniczył się do słów "Idealne połączenie wyszukanych aromatów..." i tak zgadując...w jasnym żelu i płynie czuję jakby świeżość grejpfruta, a w złotym z kolei jakąś słodką, lekko mdlącą bliżej nie określoną woń, aczkolwiek dość przyjemną (w składzie jedyne co znalazłam co odnosiłoby się do zapachu to ogólnikowy parfum, który jak wiadomo może oznaczać wiele...)
Tak czy inaczej patrząc na ich pozytywne strony, żele ładnie się pienią, skórze krzywdy nie robią, a nawet ją domywają :P I pomimo braku obiecanego nawilżenia dają się lubić. Natomiast płyny do kąpieli tworzą ładną, sztywną pianę i przez chwilę pozwalają cieszyć się przyjemnym aromatem. Drobinki na skórze oczywiście nie pozostają:)
Cena żelu pod prysznic (nie pamiętam dokładnie) 3.99zł/300ml
Cena płynu do kąpieli 6.99/1000ml


Podsumowując jak mam być szczera, jeśli są to produkty pielęgnacyjne, nie przeznaczone do twarzy, tylko do ciała, dlaczego mam ich nie kupować, zwłaszcza, że coraz częściej dostajemy je w naprawdę ładnych opakowaniach, które całkiem nieźle prezentują się na półce w łazience. Składami się nie wyróżniają, ale analizując je są bardzo zbliżone do znanych i lubianych marek, z tą różnicą, że są zwyczajnie tańsze. Totalnym zaskoczeniem (miłym oczywiście) okazało się dla mnie mydełko peelingujące za niecałe 2 zł i pewnie jeszcze nie raz po nie sięgnę będąc na zakupach.
A Wy kupujecie takie kosmetyki z tzw.niskiej półki cenowej? Co sądzicie o takich produktach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz jaki znajduję pod postami; staram się odpowiedzieć na każdy jak tylko mam chwilkę.
Jeśli jesteś tu po to aby dodać komentarz na zasadzie obs/za obs - niestety podziękuję.
Wkładam dużo pracy w bloga, w posty i w całokształt, dlatego chciałabym podziękować tym którzy zostają ze mną. To dla mnie bardzo ważne - bo to dzięki Wam blog wygląda tak jak teraz.

Copyright © 2017 rozmaitoscikosmetyczne